Klient klientowi nierówny…

Mój mąż często do mnie mówi, gdy się na coś zwyczajnie zżymam, żebym się nie doszukiwała logiki tam, gdzie jej nie ma. Ale jeśli jej nie ma, to dlaczego nie może być? Ja się pytam. I z tym pytaniem już zostaję sama. Mogłabym zarzucić Was przykładami, ale pewnie sami ich macie dość…Napiszę tylko o czymś, co od pewnego czasu mnie zwyczajnie wkurza…Od 10 lat jestem abonentem cyfry+ , wiernym, lojalnym z dość dużym pakietem i z tego powodu tak naprawdę nic dobrego nie wynika. Bo lepiej za każdym razem wypowiadać umowę, gdy się ona kończy na czas określony i ponownie zawierać, a przy tym korzystać z promocji, jaką owa platforma oferuje nowym klientom. Bo  starych, długoletnich  tak naprawdę ma w doopie. Okazuję się, że moi znajomi od lat tak robią, ci, tamci, znajomi  znajomych…ech…No to ja się pytam, czy ci, co te umowy z nimi ponownie zawierają, nie widzą, co się dzieje i dlaczego? Pewnie i tak jest więcej takich abonentów jak ja…czyli mniej rozgarniętych 😉 Ale to nie tylko z cyfrś tak jest. Z Neostradą podobnie albo jeszcze gorzej, bo tu wypowiedzieć umowę po skończeniu promocji muszę obowiązkowo. Bo inaczej przechodzi na czas nieokreślony, a z mojej kieszeni wychodzi więcej pieniędzy…Więc robię to średnio co dwa lata, korzystając zawsze z nowej promocji. Więc ja się pytam, co z tego ma dana firma? Liczy na to ,że płatnik nie zauważy, że nagle płaci wyższe rachunki i automatycznie i bezboleśnie przejdzie na tym do porządku dziennego? Ale nawet jeśli by się sam zagapił, to pracownik owej firmy  przypomni telefonicznie, że właśnie umowa się kończy. No to już mi jest ciężko zrozumieć, a właściwie rozumiem to tak, że te promocje, to nie są wcale promocje, jeśli sami pilnują klienta, by nie wpadł w obszar wyższych opłat. Więc gdzie tu jakaś strategia firmy? Pewnie jest, ale ja jej dostrzec nie umiem, oprócz tej, by hołubić nowych klientów, bo stary klient to tez potencjalny nowy klient.  Ale zawsze jest ryzyko, że jak już złoży wymówienie to nową umowę zawrze z inną firmą. I co wtedy? Taaa…

To ja jadę powakacjować trochę…Zostawiam wszelakie kłopoty  z tyłu i jeśli już, to z góry na nie sobie spojrzę…albo wcale 😉 Mam nadzieję, że tylko mnie nie dogonią, a ja się wdrapię na te 1602 m.n.p.m. 😉

Reklamy