„Kwiatki weselne „…

 

Niech ktoś mi odpowie, czy ujmą jest proszenie gości weselnych o potwierdzenie przybycia? Czy raczej kulturą, by na taką prośbę zareagować, a nie potraktować milczeniem. Chociaż czasem milczenie bywa kulturalniejsze, niż odzywka typu, „a co żarcia nam żałujesz?” Taki tekst usłyszała przyszła teściowa córki koleżanki, gdy ośmieliła się do kogoś  z rodziny zadzwonić. Był to pierwszy i ostatni telefon  w wiadomej sprawie, bo po takiej odzywce odechciało Jej się dalej wydzwaniać. Bo w drugą stronę jakoś od nikogo odzewu nie było… Więc wesele szykowane jest na tyle osób,  ile dostarczono zaproszeń. Na szczęście nie jest w restauracji, wszyscy prawie miejscowi, więc o nocleg nie muszą się martwic.. Ale to nie jedyne schody… Okazało się, że w tym dniu są dwa śluby, co na wsi jest rzadkością i od razu wynikł problem z  ustrojeniem kościoła…Koleżanki ślub jest pierwszy, więc ustaliła  z córką, że wezmą  profesjonalną firmę z pobliskiego miasteczka. I tu wtrącił się ksiądz z nakazem wzięcia miejscowej dekoratorki. Ja tam jestem za lokalnym patriotyzmem, ale uczciwym. Bo ksiądz wraz z tą panią realizuje swój biznesplan. Najpierw wypożyczył zdjęcia różnych dekoracji od tej  firmy, by te przekazać owej pani, która za część pieniędzy uzyskanych za  swoją pracę, kupuje różne rzeczy do kościoła. Niby wilk syty i owca cała, tylko ktoś po drodze przekonał się, że nawet księżom nie należy ufać, a ulegać ich prośbą tym bardziej. Koleżanka, opowiadając mi to, coraz bardziej zapadała się w fotel ze zrezygnowania. Przecież nie będzie wojny o to toczyć, szczególnie że nie ma poparcia u tych, co ślub mają po Jej córce.

Wesele to spore przedsięwzięcie…i zanim powie się pięknie było, po drodze można natknąć się na różne kwiatki…Obserwuje więc, jak to u innych jest…Na razie mogę odetchnąć z ulgą, bo inny kościół, inny ksiądz…ale nie łudzę się, że wszystko będzie szło gładko… Bo dekoracje świątyni to mały pryszcz w porównaniu z tym, że ślub będzie dla Młodego w innym obrządku…ech…normalnie stresik  już krąży wokół mnie 😉

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Uwaga goście jadą ;)

Obudził mnie dźwięk telefonu…Prawie nie widząc, odczytuję, że to mój mąż dzwoni, na którego  czekałam do późnej nocy, nie doczekawszy się zresztą.

-Cześć- mówię od razu.

 –Cześć.  Nie wstałaś jeszcze- właściwie stwierdza niż pyta.

 – A co???- mówię leniwie, zaspanym głosem.

 – Około pierwszej będzie u nas S …i G…są w Polsce.

  – Żartujesz?????

    –  Nie.

 –  A Ty będziesz??- zadaję podstawowe pytanie

  No jasne, że tak

–   Ok – choć jak dla mnie wcale to nie jest takie oczywiste, biorąc pod uwagę, że miał być najpierw przedwczoraj w nocy, później wczoraj rano, a na końcu wczoraj, czyli dziś po północy 😉

 

Jednak nie to jest najważniejsze, tylko Ci dwaj panowie… Muszę przecież ogacić siebie i chałupę. Co by się zaprezentować. Choćby dlatego, że jeden ma żonę, która u innych  każdą nową zmarszczkę wypatrzy i skomentuje, drugi  taką, co każdy najmniejszy pyłek w mieszkaniu zobaczy…Więc przyzwyczajeni do wysokich standardów 😉

Najpierw rzut oka w lustro…cholewka nie najlepiej. Zaspane oczęta, włosy sterczą w każdą stronę  i w tym momencie tęsknota za moimi długimi się odezwała, ale co tam, cieszę się, że w ogóle je mam 😉  Postanawiam sobą zająć się na końcu i schodzę na dół…Hmmm… u Miśka był kolega, po ilości wypitych butelek po  różnych napojach mogę stwierdzić, że siedzieli długo. Zaglądam do lodówki… wieje pustką, a wczoraj jeszcze były przygotowane 3 szaszłyki na dzisiaj…Chłopcy jak widać, zaopiekowali się w nocy nimi…i tym, co tam jeszcze w niej  było. Zresztą to widać, bo naczynia nawet do zmywarki nie schowali…Taa kuchnią też nikogo nie olśnię… Jeden rzut oka na pokój i…cholewka nie ukryje się, że mamy psa i w nocy lało…A odkurzacz  od kilku dni ma urwaną rurę przy samej d…i nic z tym nie można zrobić… Jasny gwint… Co to ja mówię  innym zawsze w takich przypadkach ??  Wiem, przypomniałam sobie, że jeśli chcą to i tak ciebie obgadają, choćbyś cudnie wyglądało twoje czy mieszkania oblicze 😉 To może zrobię sobie kawę…Włączę komputer…i poczekam na dalsze wydarzenia …;)

No dobra…jeszcze się ubiorę, co by w piżamie nikogo nie witać, to już chyba byłoby przegięcie. Jak myślicie???