Pierwszy samodzielny wyjazd…

No i doczekałam się chwili, gdy drugie dziecię wystąpiło o pozwolenie na samodzielny wyjazd w wakacje. Samodzielny, czyli bez nadzoru jakiegokolwiek dorosłego. Każdy rodzic, który tego doświadczył, wie co się wtedy czuje i myśli. Zawsze więcej jest za nie, niż za tak, ale nie ma to, jak dobra argumentacja 😉 Najpierw jak mnie przekonywał, to mówił, że będzie to wyjazd grupowy…Wiesz mama, to dobra szkoła, grzeczne dzieciaki, więc rodzice pozwolenie wydadzą…Jak się w praniu okazało, to tych pozwoleń jest sztuk 3 😉 w tym jedno nasze 🙂 Jak  wynika z relacji Miśka, nie było konkretnych zakazów, tylko nagle pozostałym termin nie odpowiadał. Hmmm…

Więc jadą w dość niepokojącej konfiguracji, czyli przyjaciel z klasy i starsza o rok KOLEŻANKA  z tego samego liceum. Do domku nad morzem…Przytomnie zapytałam się, ile jest w nim pokoi i wiem, że dwa…;) No i teraz siedząc i dumając, uświadomiłam sobie, że nie wzięłam ani adresu jeszcze, ani telefonu -taka ogłuszona tym faktem jestem ;)…Misiek po zakończeniu roku szkolnego nie wraca do domu, tylko  już w następny  poniedziałek  wyrusza z Dużego Miasta. Czeka Go podróż pociągiem i autobusem, bo miejscowość  jest oddalona dalej niż te, w których do tej pory spędzał wakacje. Plus taki, że rzut kamieniem od tego miejsca mieszka męża przyjaciel. To drugi argument. Więc w razie czego??? Tfu.. tylko czego??? no właśnie…Sama nie wiem, bo zaufanie mam…, ale …Siedemnastolatek sam na wakacjach…z drugim siedemnastolatkiem, którego raz w życiu widziałam (uroki rodzica dziecka uczącego się daleko), ale którego  choć przynajmniej korzenie znam,  mają prawo budzić jakieś obawy…No i ta zupełnie nieznana dziołcha, co to tylko koleżanką jest…Więc  zgodzić się wcale nie było tak trudno, jak teraz w tym wytrwać ;)… Bo to być może jedyny Jego wyjazd w tym roku, gdyż dalsze wakacje chce poświęcić, by do końca zrobić porządek  z nogą, bo rehabilitacja nie daje pożądanego skutku i do końca kolana nie wyprostuje. Więc czeka Go 6 tygodni oszczędzania nogi, jeśli dojdzie do operacji, która może tylko odbyć się w pierwszej połowie lipca…Więc argument miał dość ciężki w ręku, a raczej w nodze, że tak powiem 😉  Ba, nawet naukę zadeklarował, bo myśli o zmianie profilu z powodu kierunku na studia…Mimo tego odetchnę z ulgą dopiero, jak wróci…cały, uśmiechnięty i opalony 🙂

 

Starsze dziecię nie omieszkało mi wytknąć, że Ona  pozwolenie na samodzielny wyjazd  rok później dostała…

 

Rozmowę umoralniającą już odbyłam. Jeszcze jedną, tak dla przypomnienia uskutecznię w czwartek, jak będę w Dużym Mieście…a później tylko czekanie na powrót syna…oby nie marnotrawnego 😉

 

 

 

Reklamy

88 myśli na temat “Pierwszy samodzielny wyjazd…

  1. Ja to straszna panikara jestem i chyba nadopiekuncza na maksa,,jak syn wybiera się gdzies dalej od domu jak na parę godzin,,umieram z niepokoju.Myślę,ze masz rozsądne dziecko,własciwie dobrze już sobie radzi w mieście,,,,więc chyba nie ma co się bać…Trzymam kciuki.

    Polubienie

    1. Kochana ja to z tych z duuuuża wyobraźnią jestem 😉 I się denerwuję jak jedzie sam pociągiem do domu a nie autem z dziadkiem czy siostrą…Tak już mam , ale walczę z tym…On sobie daję radę i o Niego to ja spokojna, ale wiesz jaki ten świat jest…Buziaki 😉

      Polubienie

    1. Aż tak ?;)) Ja tam miałam dość swobody jak na tamte czasy i jako jedynaczka, więc jakby co to przypominam sobie jak to wół cielęciem był i…czasem zmieniam decyzję 😉

      Polubienie

      1. Ja też miałam baaardzo dużo wolności, ale akurat mam normalny charakter. Ja po prostu pamiętam inne dzieciaki z taką samą ilością wolności, które wyprawiały takie rzeczy, że za głowę się łapałam. I kiedyś nie dam rady chyba tak dzieciakowi pozwolić na wyjazdy beze mnie. Po trzydziestce i tyle;)

        Polubienie

        1. ;))))) Nie rób im krzywdy dobra kobieto ;)))Ja tez pamiętliwa jestem co inni co ja , ale u mnie ta czerwona lampka nigdy nie zawiodła…na szczęście…Mam takie przeczucie ,ze u Miśka również w odpowiednim czasie zapali się…tylko no właśnie ci inni i stąd te obawy 😉

          Polubienie

  2. Sama piszesz, że mu ufasz. I ja myślę, że mu ufasz, bo inaczej byś go nie pusciła. On wie, że mu ufasz i przypuszczalnie nic głupiego nie zrobi. Wiesz na złość mamie nie odmrozi sobie uszu na przykład:) Takie jest moje zdanie

    Polubienie

    1. I moje też…szczególnie że nie raz dał dowód na to …Wiem, że nic głupiego nie zrobi , ba nawet będzie na siebie szczególnie uważał, bo dla Niego najważniejsze by odzyskać 100% sprawność , więc czeka Go operacja…Ale to nie przeszkadza mi mieć obawy…bo życie jest zaskakujące ;)…Nie no matką jestem z…. wyobraźnią, no 😉

      Polubienie

    1. Dziękuję Kochana 🙂 Wiem, wiem…i tak po cichu sobie myśłę, że i ja i On już wyczerpaliśmy wszystkie nieszczęścia w tej rodzinie ..Tfu, tfu…i dlatego choć pewna jestem ,że On niczego złego, głupiego nie zrobi to i liczę ,że nie znajdzie się nikt w Jego pobliżu co by coś takiego zrobił…

      Polubienie

  3. no właśnie ja sobie powtarzam że moi rodzice mi ufali ale nie wiem jaka będę do własnych dzieci jak dorastać zaczną, chociaż mój maż jest gorszy pod tym względem…..trzymaj się czekam z Tobą na powró syna:-))

    Polubienie

    1. Kochana mój też…ale lepiej być młodszych dzieckiem…starsza już szlak przetarła i szybko Misiek zgodę uzyskał 😉 A zaufanie buduje się dzień po dniu…mimo tego nie sposób tak zupełnie się nie martwić…Ech …odetchnę jak wróci ;)Buziaczki i dziękuję razem raźniej 😉

      Polubienie

  4. Ja to mówię, że mam zaufanie z ograniczoną odpowiedzialnością. Maśka zaczęła szybko jeździć „sama”. zawsze jeździli paczka 12-15 osób. W tym roku jedzie z kolezanką do Hiszpani – pierwszy raz w tak małym gronie – sztuk 2. Oczywiscie lekcje umoralniania prowadzę codziennie. No ale tak chyba wszystkie mamy mają. Pozdrawiam :>)

    Polubienie

    1. Na zorganizowany wyjazd pierwszy raz Tuśka pojechała bez nas (rodziców) jak miała 10 lat, najmłodsza była w grupie…A teraz Misiek sam znalazł miejsce, lokum, sami będą kombinować sobie jedzenie…luz blues…Wcześniej oboje wojazowali bez nas , ale zawsze jakiś opiekun dorosły był…Nawet w szkole językowej za granica …A z dziećmi rozmawiać trzeba i już 😉 Uściski 🙂

      Polubienie

  5. Obawy zawsze są i przy pierwszym i przy drugim i kochana nie bój się, bo jak by miał byc nierozsądnym dzieckiem to i tu na miejscu by coś zmajstrował… tfu , żeby oczywiście nie ;)) ja dostałam pozwolenie w wieku też 17 lat i to z chłopakiem który teraz jest moim mężem.. a nasze dziecię przyszło na świat jak miałam 21 lat .. zaufanie jakim Go obdarzasz na pewno nie zawiedzie, czego Ci życzę … ach to życie..:)) buziaki*^*

    Polubienie

    1. Dziękuję Kochana :)…moje obawy są raczej tego typu ,że wyjdziesz z domu i ci cegła na głowę spadnie niż tego ,że On cos zmaluje…raz w życiu to zrobił a konsekwencje ponosi do dziś i myślę ,że ma nauczkę na całe życie…Buziaczki :**

      Polubienie

  6. Tak, jest to zawsze najtrudniejsze dla rodzica. Ale tak musi byc. Kazdy mial ten swoj pierwszy raz, kiedy wyjezdzalo sie bez opieki doroslych. Nie bedzie zle. Pozdrawiam wakacyjnie!

    Polubienie

  7. a ja mam lat także 17 i w te wakacje wyjeżdzam z przyajciółmi (obu plci) nad jezioro. Rodzice nie robili żadnych problemów, gdyż jest to mój drugi samotny wyjazd. W długi weekend z chłoapkiem i inną zaprzyjaźnioną parą zrobiliśmy wypad w góry. Było świetnie i spokojnie.:) Niepokój rodziców był nieuzasadniony – teraz o tym wiedzą

    Polubienie

  8. RADA-ZMIEŃ KOLORYSTYKĘ BLOGA, BO JEST ZUPEŁNIE NIECZYTELNY, CHYBA, ŻE NIE ZALEŻY CI NA TYM, ABY KTOKOLWIEK GO CZYTAŁ, CHOĆ I PEWNIE TY MASZ TRUDNOŚCI. POZDR.!

    Polubienie

  9. samodzielne wyjazdy to jedyna szansa aby sie usamodzielnić a to w życiu najważniejsze, jeśli bedzie siedział w domu moze i nie wadnie w złe towarzystwo ale też nie wpadnie w żadne towarzystwo a to jeszcze gorsze. Jak nie ma zatargów z prawem nie ćpa i dobrze się uczy nie ma grosza przeciwskazań do samodzielnych wyjazdów.

    Polubienie

  10. przyjaciel z klasy i starsza o rok KOLEŻANKA … czemu capsem? czyżby jakieś aluzje? ehhh mam 16 lat i mogę tylko powiedzieć, ze rodzicom tylko jedno w głowie ! żałosne ! kiedy moi rodzice wyjeżdżają gdzieś i zostaję sam w domu to zapraszam swoją dziewczynę do siebie. I to nie tylko na dzień ale i na noc i może to być dla wszystkich zaskoczeniem ale nie mamy takich sprośnych myśli jak rodzice i w nocy… śpimy grzecznie przytuleni. Nie pijemy, nie urządzamy dzikich zabaw i nie palimy. myślenie dorosłych jest irytujące… ale skoro uważa pani, że syn jest zdolny do takich rzeczy jak picie,palenie i seks to rzeczywiscie odradzam wyjazdu. Jedno mnie tylko irytuje – że wsadzacie wszystkich do jednego worka i to że chłopak będzie miał stycznosć z dziewczyną odrazu oznacza same najgorsze rzeczy…

    Polubienie

    1. A mnie fascynuje skąd powszechne łączenie:sami w nocy -> sekswspólny pokój -> seksA czy kiedy jest się samym w domu w dzień albo na wspólnym samodzielnym wyjeździe z oddzielnymi pokojami, to to automatycznie oznacza brak chęci podejmowania czegokolwiek?Pomijam indywidualny przypadek, po prostu zastanawia mnie skąd uznawanie, że to cokolwiek zmienia – tak ogólnie. Bo często się z tym spotykałam i nie widzę sensownego wyjaśnienia.Jeśli parze zależy to wystarczy moment sam na sam w dowolnym miejscu i o dowolnej porze – a jeśli para nie jest zainteresowana, to wspólny pokój czy nawet wspólne łóżko nic nie zmieni.Więc – dlaczego? 😉

      Polubienie

      1. Tu się zgodzę ,że gdy oboje chcą to zawsze moment i miejsce się znajdzie…Ale często właśnie młodzi uprawiają seks przypadkowy…a wtedy to właśnie zależy od okoliczności temu sprzyjających…

        Polubienie

    2. No i mnie masz ;)…bo założyłam ,że choć teraz koleżanka po powrocie może być inaczej…samo życie 😉 Nie , nie zakładam ani palenia ( towarzystwo niepalące ) ani picia czy seksu, ale wykluczyć też nie mogę…A myślenie ,że siedemnastolatek nawet jeśli to własny syn jest do czegoś nie zdolny , może być nieodpowiedzialne…Dlatego choć Tobie się to wydaje irytujące rodzice muszą poruszać te tematy nie tylko przy samodzielnych wyjazdach swoich duzych już pociech , ale ogolnie…Zauważ ,że nie pisałam nic ,że podejrzewam najgorsze rzeczy…

      Polubienie

  11. nie przejmuj się, na takich wyjazdach chłopcy często kochają się między sobą, więc niekoniecznie ta laska musi wchodzić w grę. Ale, naturalnie często zdarzają się trójkąty, ale ona to przecież może się wyskrobać, gdyby coś tam poszło nie tak.

    Polubienie

  12. Oj dobrze znam ten dylemat, ostatnio pomagałam podjąć mojej przyjaciółce dokładnie taką samą decyzję. Łatwo nie było ale „mała” jedzie na swój pierwszy samodzielny wakacyjny wyjazd:) Pozdrawiam:)

    Polubienie

  13. na Twoim miejscu puściłabym chłopaka mimo wszystko, jak ma się te 17 lat to już nie jest się osobą niesamodzielną. Tylko poproś o numery telefonów pozostałej dwójki.

    Polubienie

  14. Wiem że to jest trudna decyzja dla rodziców, ale uważam że dobrze robisz tylko powinnaś jeszcze uświadomić syna jakie mogą być konsekwencje wakacyjnego zauroczenia. Wiem co mówię z takich wakacji przywiozłam sobie córeczkę. Wtedy to był koszmar teraz Maja ma już 10 lat i uważam siebie za szczęściarę. Szczera rozmowa może wiele zdziałać:-)))

    Polubienie

  15. ja sama pierwszy raz wyjechałam mając 8 lat na miech bez rodziców i za dobrze tego miesiaca nie wspominam, to na pewno za wcześnie, co najmniej z rok, ale może przesadzam dlatego bo miałam kłopoty z jedzeniem, miałam wtedy ogólnie cos w stylu anoreksji. Ale ten wyjazd mnie wiele nauczył, jestem odpowiedzialna bardziej niż koleżanki.

    Polubienie

    1. Osoby które wyjeżdzały od najmłodszych lat bez rodziców na pewno są bardziej samodzielne i łatwiej nawiążują kontakty z rowieśnikami…To fajne doświadczenie, ale prawdą też jest ,ze rodzice młodszych dzieci maja dylemat w jakim wieku je na takie wyjazdy juz puszczac…

      Polubienie

    1. Jak sie holdowalo zasadzie ograniczonego rozmawiania i zauwazania dziecka to trzeba stosowac zasade ograniczonego zaufania. A swoja droga chcialabym widziec Twoja mine gdyby Twoje dziecko taka zasade zastosowalo do Ciebie…

      Polubienie

      1. Masz racje,ale trudno bezgranicznie zaufać nawet własnemu dziecku, dlatego własnie ,ze jest jeszcze osobą z niewielkim bagażem doswiadczenia…Dlatego ten niepokoj zawsze będzie…Rozmawianie, rozmawianie to podstawa…zakazy niczego nie rozwiązują..

        Polubienie

  16. Nie martw sie dzieci sa madre. Moje byly i na przystanku Woodstock i same w Tatrach bo ja pracowalam i nie dostalam urlopu. Mialy wtedy 14 i 15 lat i myslisz, ze cos sie stalo? Dwa lata pozniej kiedy wrocilam z pracy (dosc pozno) corcia 16-letnia wowczas zwierzyla sie, ze wlasnie pierwszy raz pocalowala sie z chlopakiem. W domu to uczynila, w kuchni podczas gotowania ruskich pierogow z zamrazalnika. Ani Woodstock ani Tatry nie byly jej do tego potrzebne.

    Polubienie

    1. Wiem i nie kojarzę w ten sposób ,ze wyjazd to od razu seks i picie…Moje obawy bardziej biegną w stronę zagrożenia ,że tak powiem świata otaczającego… Syn miał zawsze dużo swobody i widziałam jak potrafił z przyjemności zrezygnować , bo coś innego było dla Niego ważniejsze…Wiem ,ze potrafi dokonywać słusznych wyborów i dążyć do celu…

      Polubienie

  17. Wiesz, ten mój starszy… prawie 19-letni… ale wyjazd dalej… 16 godzin jazdy. O 19-tej dał znać, że do Niemiec wjechał. Też nie znam szczegółów, wszystko rozegrało się szybko. Ściągnęli go tam rodzice koleżanki (wszędzie dziewczyny w tle;-)), ona sama pojechała tam w minioną sobotę. Ludzi tych znam tylko z nazwiska, dzień dobry i kilku grzecznościowych słów. Przyznam, że jak tamta mama o moim pierworodnym zaczęła mówić (przed rokiem, przy piaskownicy gdzie z małą byłam) to zastanawiałam się czy na pewno o moim mówi 😉 Urosłam wtedy. Wiem, że go lubią, mają za mądrego, może nie dadzą zginać? Nie zmienia to jednak faktu, że wyszedł z domu ze słowami, że jak nie da rady (albo w razie choroby) ma natychmiast wracać. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Sam chciał.Wiesz, przyznam Ci, że „sraczkowanie” mam takie samo jak przy ostatnim wyjeździe małej. Chyba nigdy z tego nie wyrosnę 😉

    Polubienie

    1. Małgoś, bo to nasze dzieciaki, czy małe czy duże przed nimi całkiem inne zagrożenia stoją, więc jak tu się nie martwić? Da sobie radę, a jak będzie ciężko to wróci. Bogu dziękować za roamingi i net :))) A i doświadczenie zdobędzie :))) Zobaczysz jak czas szybko zleci 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s