Święto radości..

      Przyjechały z uśmiechem na ustach i  winem własnej roboty. Bezalkoholowym jak to stwierdziła jedna z nich, gdy druga powiedziała, że jest ono z samych działkowych owoców 😉 Trzecia się tylko zaśmiała, a ja przyniosłam kieliszki. Ciasto z zaprzyjaźnionej piekarni  i owoce z mojego ogrodu( no dobra truskawki z teściowej ) już stały na stole. Głośny i radosny śmiech rozniósł się po wszystkich zakamarkach  domu. Z każdą upływającą godziną było go więcej i więcej, aż do bólu brzucha i łez płynących ciurkiem. ŚMIECH…spontaniczny, zdrowy ponad wszystko. Zajadając  i popijając wspominałyśmy  czasy szkolne, przegadałyśmy nasze  dzieci i naszych mężów i bawiłyśmy się cudownie. A nasz śmiech rozbrzmiewał na całą wieś, gdy przeniosłyśmy się  na taras i wciąż  śmiałyśmy się do rozpuku. Do tej pory w takiej konfiguracji spotykałyśmy się  przeważnie w lokalu w Dużym Mieście. Ostatnio miesiąc temu. Szkolne koleżanki… teraz przyjechały do mnie .Jedna z nich po raz pierwszy…O przyjaźni już tu pisałam tak wiele, bo dla mnie wiele ona znaczy. Nie mam rodzeństwa, więc to osoby, które dane mi było spotkać na swej drodze, w różnych momentach mojego życia są dla mnie najbliższe. A One to bliskie mi osoby, z którymi spotykam się w różnym odstępie czasu i w różnych okolicznościach. Nieważne jak długo się nie widzimy i co  przez ten czas się wydarzy, ale gdy się spotkamy, jest tak, jakbyśmy dopiero wstały od wspólnego stołu… Humory zawsze dopisują…  nawet wtedy, kiedy przychodziły do mieszkania moich rodziców, a ja po szpitalu, leżąc w łóżku miałam tylko  na tyle siły, by je słuchać…  Ich obecność stawiała mnie do pionu…Kiedy po leczeniu i otrzymaniu wyników napisałam do jednej z nich, otrzymałam w odpowiedzi:

„… moja kochana…,,ach ,nawet nie wiesz, jaką mi dziś sprawiłaś radość, największą na świecie. To taka dobra wiadomość ,obiecaj mi jedno, że będziesz dbać o siebie, tyle jeszcze rzeczy musisz zobaczyć ,tyle muzyki wysłuchać ,tyle dobrego życia przed Tobą, och jak dobrze że od razu do mnie napisałaś .Cały czas o Tobie myślę ,i nie tylko ja, tych ludzi myślących o Tobie jest cała masa…”

 I to prawda, bo i tu dzięki blogowi poczułam bliskość i przyjaźń nie jednej z Was.  Maile, telefony i najpiękniejsze co mogło mnie spotkać … wizyta –niespodzianka…

 I gdy dziewczyny na drugi dzień wsiadły do samochodu, by odjechać, a ja im machałam na pożegnanie, to sobie pomyślałam, że jestem szczęściarą niesamowitą…Że wokół mnie tyle przyjaznych osób,  których wsparcie odczuwam każdego dnia. Życie bez zaprzyjaźnionych, życzliwych, serdecznych osób  byłoby  życiem niepełnym. Rodzina choć najważniejsza, nie jest w stanie wypełnić je tak do końca… Nie każdy bliskich ma przy sobie, często dzielą ich od nas tysiące kilometrów. I wtedy pomocna, przyjazna dłoń koleżanki, przyjaciela, życzliwość sąsiedzka jest  wspaniałą rzeczą, jaką nas spotyka. Bo człowiek nie powinien być sam…wtedy gdy dusza mu śpiewa czy łka…Bo wtedy i śmiech głośniejszy i radośniejszy i łzy mniej słone są…

A to dla  Was…świeże i pachnące…

                                                                     „truskawki radości” i nie tylko 😉
Dziś jest co świętować…Wolność i obalenie komunizmu jak dla mnie przynajmniej o rok za późno przyszły…Nie byłabym tu w tym miejscu teraz…Czasem żałuję, ale nauczyłam się cenić, to co  mam…
 
smacznego 😉
Reklamy

34 myśli na temat “Święto radości..

    1. Mam takie wrażenie ,że jako społeczeństwo bardzo wprawdzie powoli ale zmieniamy się na bardziej uśmiechniętych i życzliwych dla drugiego człowieka…Nie zamykamy sie tylko w małym gronie przyjaciół tylko otwieramy się na innych…

      Polubienie

        1. więcej podróżujemy i podglądamy jak żyją inni, otworzyły sie przed nami nie tylko granice innych krajów ale i możliwości…Ale przede wszystkim mamy swobode podejmowania decyzji jak i gdzie chcemy życ…

          Polubienie

                1. O i tego moje pokolenie może Wam zazdrościć, lata szkolne to kolejki po paszporty , wizy jeśli chciało się gdziekolwiek wyjechać…

                  Polubienie

                2. Pamietam jak z mamą (mama dla mojego bezpieczeństwa) stałyśmy za moim paszpprtem cała noc i gdy w koncu dotarłam przed obilcze urzędnika i usłyszałm,że nie ma…nie wyszłam dopóki się nie znalazł ;)…bo miałam cynk,ze dostałam…ech…

                  Polubienie

    1. Przyjaźń możemy spotkać w każdym momencie swojego życia, ale te szkolne przypominają nam beztroskie kiedyś lata i jest z czego wspólnie się śmiać 😉

      Polubienie

    1. Przez wiele sytuacji w życiu człowiek misi przejść sam, ale sam świadomość tak jak napisałaś,że ktoś jest i nas wspiera dodaje nam skrzydeł…Buziaki 🙂

      Polubienie

  1. Oj zazdroszczę normalnie… 🙂 A ja ostatnio wysyłam mnóstwo esemesów do znajomych i nic… Milczy. Przykre to jak komuś sie nawet odpisac nie chce. Naprawdę masz szczęście 😉

    Polubienie

  2. Przyjaźń naprawdę jest ważna i tak jak piszesz, czasem najbliższa rodzina nie jest w stanie tego brakującego elementu naszej pełni szczęścia zapełnic… potrzebujemy rozmów, przy dobrym winie, piwie i dzikiego i spontanicznego śmiechu… Żuczek nie bardzo wie o co w tym chodzi, ale ja wiem.. cenię te ulotne i zazwyczaj krótkie chwile… nie jestem w stanie wyobrazic sobie przez co przeszłaś w szpitalu, jednak gdy musiałam wrócic do szpitala po porodzie Jeżyka, bo miałam stan zapalny, to wiele smutku i łez widziałam na oddziale ginekologicznym… i wtedy też do mnie dotarło jaką szczęściarą jestem mimo wszystko… Buziaki i wszystkiego dobrego … dużo uśmiechu :)) *^*

    Polubienie

    1. Człowiek zaczyna doceniać i widzieć wyrażnie wtedy gdy jest źle… A ja swoje przyjaźnie sprawdziłam już wiele razy i w szczęściu i w chorobie. Szczególnie jedną osobę , która jest mi jak siostra od pierwszej klasy podstawówki…Ale też tu od dziewczyn poznanych po przez blogi dostałam ogromne wsparcie. Mój mąż to rozumie, sam ma przyjaciół…Dwa tygodnie temu gnał 200km by się z jednym z nich spotkać…Tak jak ja choć rzadziej potrzebuje w męskim gronie przegadać noc…;) Buziaczki Kochana i miłego dnia 🙂

      Polubienie

  3. uwielbiam truskawki….pychotki…a takie cio radoscia pachna jak tu suie na nie nie połakomic….wiesz ja tez poczulam kiedy zachorowłam ile jest wokół mnie ludzi zyczliwych …..super ze sie takie spotkanie odbyło i beda jeszcze…..sciskam serdecznie

    Polubienie

    1. Gdy pierwszy raz zachorowałam, szybko się odcięłam od choroby…Świat zdrowych, życzliwych ludzi był mi bliższy, inny odrzucałam,…teraz jest trochę inaczej bo i inne sa okolicznosci. Ale zyczliwość, usmiech , dobre słowo, rozmowy, to wszystko sprawia ,że czlowiek z usmiechem wstaje i stawia czoło kolejnemu dniu…Usciski 🙂

      Polubienie

  4. Czas pędzi szybciutko i do tego kompletu koleżanek szkolnych życzę Ci „udanych swatowych” bo to też bomba towarzycho jak się „udadzą” a i dzieciom wówczas łatwiej się żyje. Ja miałam szczęście i całkiem dobrze trafiłam.Mam jeszcze jeden traf w nadchodzącym wrześniu i też nieźle się zapowiada. A tych szkolnych trochę mi żal. Wszystkie daleko.

    Polubienie

    1. Moje też nie są najbliżej , w tamtym roku było spotkanie z jedna która przyleciala z Australii :)) A te które wciąż sa w moim rodzinnym miescie to tak jak na wyciagniecie dloni, wsiadam w autko i po 2-ch godzinach jestem z Nimi ;)..Swatowie szykuja mi się bardzo sympatyczni, choc to pokolenie raczej moich rodzicow, ale już nie raz się przekonalam ,ze wiek nie odgrywa roli ;)…Na drugich mysle trzeba będzie jeszcze poczekac…Buziaki.

      Polubienie

  5. Kiedy tak czytam ten post…to mam wrażenie, że jestem kompletnym wyjątkiem , jeśli chodzi o fizyczną bliskość koleżanek. Wszyscy fajni ludzie, z którymi mogę porozmawiać, pośmiać się i popłakać, są bardzo daleko stąd. Kiedy mam problem, nie mam do kogo iść. Kiedy wychodziłam ze szpitala po operacji cała obolała, nikt (prócz rodziny) nie powiedział mi takich słów, jakie Ty usłyszałaś (przeczytałaś). Żyje się dalej. Znalazłam przyjaciółkę, urodziła się tego samego dnia miesiąca tylko rok wcześniej, mamy podobne przeżycia za sobą. Rozumiemy się bez słów…tylko dzieli nas tysiąc kilometrów i jeszcze się w realu nie widziałyśmy. Smutne to wszystko, ale dziękuję Bogu, że tutaj na blogowym świecie i na NK znalazłam fajnych ludzi, zwyczajnie dobrych i życzliwych. Buziaczki :*

    Polubienie

    1. Na wyciągnięcie ręki , czyli w miejscu zamieszkania mam tylko jedną bliską koleżankę…Ale mogę na nIą liczyć i to jest ważne…Wszystkie inne osoby to tez kilometry dzielące…Te z mojego rodzinnego miasta to tylko 2 godziny drogi, ale tak naprawdę to nie jest najwazniejsze, bo choc fizycznie czasem brakuje to teraz przy takiej technice są w kazdym waznym momencie..I ja w blogowym świecie nawiązałam nowe przyjaźnie, doznałam takiego wsparcia,którego w życiu bym sie nie spodziewała, poznalam niesamowite osoby…Są mi bardzo bliskie…Rzadko sie zdarza ,ze przyjaźn trwajaca od 7 roku życia przez lata nieustanie trwa i trwa…A ja tak mam i jestem wdzieczna losowi…Ale przyjaźń tak jak miłość może zaczać się w każdym momencie naszego życia i to jest piękne..Buziaczki Kochana:***

      Polubienie

  6. Wczoraj wlasnie uslyszalam od przyjaciolki – pod czym sie podpisuje- ze „przyjazn jest najwazniejsza” ( wazniejsza od milosci , faceta i tego, co nas spotyka w zyciu). Bo to jest „takie cos”- co nic nie kosztuje. To sie ma, albo nie. Mozna sie smiac do bolu brzucha wlasnie, mozna razem plakac. Myslec o sobie i przyciagac sie mimo wielu kilometrow- telepatycznie apotem w tej samej chwili chwytac za telefon i dziwic sie, ze zajete. A przeciez ona w tej sekundzie co i ja dzwonilysmy wlasnie do siebie. Przyjazn to te czerwone pachnace truskawki. To nalewka robiona specjalnie dla kogos, kto nas obchodzi. To cos najpiekniejszego, co istnieje! Pozdrawiam Roksano!

    Polubienie

  7. Wczoraj zaskoczyla mnie przyjaciolka przywozac cale gory jedzenia… Potem przyjechala kolezanka z pelnymi torbami smakolykow… Wyglada na to, ze okres rekonwalescencji bede wspominac jako Wielkie Zarcie:-)) Az boje sie, ze spodoba mi sie to bardzo:-)) Przyjazn to cos, co w zyciu jest najwazniejsze i nie wazne czy obecni cialem, czy duchem… Najwazniejsze, ze przyjaciele sa i otaczaja cieplymi myslami, Ja wiem, ze tez jestem szczesciara…:-)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s