Kryzys ???

Kryzys, jaki kryzys, pomyślałam, gdy niefortunnie znalazłam się w Centrum Handlowym w dniu świątecznym (?), jakim jest chyba  wciąż  niedziela. Nie chęć zakupów, a głód mnie tam przygnał. Byłam  w pobliżu, wraz z Miśkiem i mężem , więc padło na to miejsce. Powinniśmy już wiać stamtąd, gdy na parkingu podziemnym brakło miejsca. Nogi zapas chciałam dać, jak zobaczyłam te tłumy z torebeczkami, torbami snujące się wszystkimi ścieżkami między sklepami. Windą  dotarliśmy na trzecie piętro, gdzie jest  część restauracyjna, a tam  po raz drugi już chciałam zrezygnować, szczególnie że miejsc nie było siedzących. Za nim jednak mąż do nas dotarł ( po zaparkowaniu), coś się zwolniło. Oklapłam na krzesło, Misiek trzeciego szukał. A ja zaczęłam obserwować. Kolejki  wszędzie, do każdej kuchni, a najbardziej oblegana Pizza Hut…Ludzie jedzący nawet na stojąco. Hałas, tłok…Skąd tu tyle ludzi, wyprzedaże się skończyły, nikt za darmo też niczego nie daje…więc? Niedziela, niedziela mamuś, odpowiada Misiek. Fakt, ja w niedzielę w takich miejscach nie bywam.. Ani w soboty też nie. Nie lubię tłoku, a zjeść też lubię bardziej komfortowo. Ale jak widzę, społeczeństwu to nie przeszkadza…Tak zabija czas  całymi czasem rodzinami, opróżniając swe portfele. Jasne, że są i tacy ,którzy w tygodniu nie mają czasu na zakupy. Ale tych akurat jest naprawdę mało. I choć wiedziałam, że mnóstwo osób właśnie tak spędza swój niedzielny czas, to szczęka mi opadła na ten widok. Nijak mający się do kryzysu ;))

 

 

 

Reklamy

26 myśli na temat “Kryzys ???

  1. Dziwie sie ludziom,ktorzy spedzaja wolny czas w takich przybytkach,bo jest duzo ciekawszych miejsc.Jesli starcza na pizze ,to i na bilet do kina by starczylo.A jesli chodzi o kryzys,to mysle,ze robi sie wiecej krzyku niz to warte.Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Oj tak wiele jest ciekawszych miejsc, myślę ,że nawet spacer po parku jest lepszy i zdrowszy:) Zakupy i owszem bywają miłe , ale wątpię czy w takim tłumie. Ostatnio rozmawiałam z koleżanką ze Stanów i też ma zdanie ,że kryzys nawet tam wyolbrzymiony jest. Uściski. 😉

      Polubienie

  2. O kryzysie w Polsce slyszalam. Ale Ci, co maja kryzys w takim miejscach tylko „ogladaja” co mogliby sobie kupic. A jednak- moje kolezanki jezdza jesc do …IKEA, bo ponoc nie tak drogo a smacznie. No, nie wiem- jakos nie za bardzo przepadam. Wole kameralnie. Z kolezanka, przy stoliku, bez tloku, w tle muzyczka…. Nie jestem z tej epoki. Wiem. Zreszta to prawda- urodzilam sie w epoce poprzedniej. A w niedziele za bardzo po sklepach nie chodze. A jak musze to tez wszystko podszyte jest przyjemnoscia, a nie obowiazkiem. I badz tu madry. Jeszcze nie tak dawno niedziela byla „dniem swietym”. Teraz juz stracilo to na znaczeniu. Pozdrawiam w swiety ( bo jest spokoj i piekna pogoda) poniedzialek!

    Polubienie

    1. Oglądaczy na pewno jest sporo, młodzież lub się szwendać po takich galeriach ;)) U nas Fast foody wbrew pozorom na roboczogodzinę nie są takie tanie jak w Hameryce 😉 ale tańsze niż w restauracji, no i bardzo popularne. Czasem i ja się skuszę choć wolę inne jadło i inne miejsca. Niedzielę też wolę inaczej wykorzystać niż na zakupy, bo był to do niedawna jedyny dzień bez pracy i czasem tęsknie do czasów gdy sklepy w niedzielę były pozamykane, z drugiej strony jest to bardzo wygodne. U nas niestety ostatni dzień cieplejszy, Pogodynek zapowiedział do konca marca zimno…ech..Wiec cieplutko pozdrawiam.

      Polubienie

  3. Po twoim komentarzu na moim blogu wiedziałam, że znajdę tutaj taki tekst. Niestety, fizycznie nie mam okazji ani czasu wybrać się na zakupy w tygodniu. Mieszkam w mieście, gdzie trudno jest wybrać dla siebie jakiś ciuch, bo wszystko wygląda jak z bazaru. Pozostaje mi Opole i galerie handlowe. Mam zbyt mało czasu po pracy, aby jeszcze łazić po sklepach i mierzyć ciuchy. I właśnie dobrym wyjściem okazuje się wtedy weekend. Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. Ja mieszkam na wsi, ale jestem sama sobie sterem i okrętem w pracy , więc kiedy potrzebuję zrobić zakup wybieram odpowiedni dzień i godziny przedpołudniowe. Super wtedy się chodzi po takim centrum. Niestety przez to ,ze zaniemogłam ostatni raz byłam w takim miejscu poł roku temu…Może dlatego taki szok przeżyłam ;P nie lubię tłoku, dlatego wiedząc ,że nie każdy ma taki luksus jak ja unikam w weekendy zakupów, na dodatek często w takich galeriach są różne dodatkowe imprezy organizowane, a to przyciąga tłumy. Ale jeśli ktoś lubi lub musi to inna bajka 😉 Ściskam serdecznie 🙂

      Polubienie

  4. Witaj RoksannoPodzielam Twoją niechęć do przebywania w zatłoczonych marketach .Bywam tam bardzo rzadko – najczęściej przed dużymi świętami . Co do kryzysu – no cóż nie dotyczy on wszystkich Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia

    Polubienie

    1. Maju 🙂 czasem nie sposób uniknąć marketów ,a w ten sposób tłumów ludzi, kolejek.Też bywam rzadko, ale bywam, za to moja mama w ogóle, bo ma swoje ulubione sklepiki na osiedlu i ryneczku. Skończyły się czasy wszystkim po równo to i kryzys nie dla każdego. Jak zwykle najbardziej dotknie najuboższych bo ceny galopują..ech. Serdeczności.

      Polubienie

  5. O tak, omijam takie dni i miejsca szerokim lukiem. No chyba, ze syn ostatnie buty wykonczyl a innego dnia nie ma jak pojechac… Ale nie jest to sposob na spedzenie wolnego czasu. Nie ma to nic wspolnego z moim uwielbieniem do zakupow, ale nie lubie tlokow, nie lubie niedzielnych „sklepowych wypoczynkow”. Uwielbiam natomiast zakupy z Julia, spokojne w powszedni dzien, z kawa, mnostwem smiechu i przymierzaniem niepotrzebnych rzeczy po to tylko, by sie dobrze bawic i nic nie kupic. Potem salata i gadanie, gadanie gadanie… czy jedno drugiego nie wyklucza???? Sama nie wiem…

    Polubienie

    1. Ależ Misiu to dokładnie tak jak ja i moja Przyjaciółka…wiesz ,ze ja ostatnio przez dłuższy czas w ogóle bez zakupów, ale już obie tęsknimy i same nie wiemy za czym bardziej czy za naszą kawiarenką która choc w centrum handlowym to o takiej porze którą my wybieramy jest prawie pusta 🙂 czy za przebierankami. Buziaki.

      Polubienie

  6. w przypadku co poniektórych to takie spędzanie czasu stało się chorobliwe. Jak nie zaliczą niedzielnego wypadu do któregoś Marketu to niedziela jak nic stracona.

    Polubienie

  7. Kiedyś niedziela to Kościół ,obiad rodzinny,spacer…teraz większość sklepy,bary itp.Nie krytykuję,czasami sama w niedzielę robię zakupy,,,ale teraz niedziela przestała być świąteczna.Pozdrawiam:))

    Polubienie

    1. Ksiądz podczas kolędy pyta Jasia:-Jasiu, a do kościółka chodzisz co niedziela?-Chodzę proszę księdza.-A z rodzicami chodzisz?-Tak, z rodzicami, proszę księdza.-A do którego?-Do Tesco.

      Polubienie

  8. …a dawniej to człowiek szedł po mleczko do gospodarstwa z krówką, po jajeczko do gospodarstwa z kurką, po mięsko do gospodarstwa ze świnką……a w niedzielę w samo południe na sumie obowiązkowo w kościółku był!!…bo co by sąsiedzi powiedzieli??……hamburgera z pieca chlebowego jadł……o telewizji mooooże gdzieś tam słyszał…i gdzie te czasy… ahh… świat schodzi na psy (piesków nie obrażając ma się rozumieć…)

    Polubienie

  9. Moim zdaniem ten kryzys to robią ci najbogatsi. W sensie – robią tylko wielki szum, co by wzbudzic ogólna panikę. Dodatkowo firmy to wykorzystują, choć wcale kryzysu nie mają…. i np takim sposobem – jesteśmy 1000 zł w plecy miesięcznie – do końca roku ;o(((((((Więc juz do centrum handlowego nie pojadę – nawet w tygodniu ;o(

    Polubienie

    1. i tu jest sedno całej sprawy! Kryzys jest wtedy, gdy bogaci tracą i głośno o tym mówią. I staje się on pretekstem do różnych zachowań w ogóle z nim tak naprawdę nie związanych. Np. zwolnień ludzi z firm. Wtedy jest wytłumaczenie, dlaczego ludzi się zwalnia, a że drugie dno jest głębiej- nad tym nikt z reguły się nie zastanawia…

      Polubienie

      1. To prawda ,że pracodawcy wykorzystują kryzys dla swoich korzyści. Lub z góry chcą się zabezpieczyć…Bo też jest prawdą ,że pracownik ze swoimi prawami zbyt dużym obciążeniem jest…

        Polubienie

  10. Ech Roksanko, kryzys kryzysem, ale jak się nie ma innych zainteresowań, to można i tak niedzielę spędzić. Rodzinnie, w towarzystwie różnorakim, zjeść „na mieście”… to nic, że w hałasie, tłumie i przepychance. Są tacy co tak lubią. Tyle, że ja ich kompletnie nie rozumiem… ja po takiej „wycieczce” mam potworny głowaból i muszę swoje w spokoju i ciszy odleżeć :))

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s