Ile trwa zaraz?

Czy Wy też macie alergie na słowo „zaraz”? Bo kiedy ja je słyszę, to budzi się we mnie instynkt krwiożerczy… No bo ile to jest to „zaraz”? Ano różnie, rzadko trwa chwilkę, prędzej godzinkę lub nawet kilka, czasem nawet parę dni lub tygodni, a bywa też że trwa wiecznie, czyli po prostu nigdy…
Misiek przywozi swoje rzeczy do prania, mówię w piątek wieczorem nastaw pralkę i słyszę: zaraz to zrobię…Misiek wyjeżdża w niedzielę do Dużego Miasta, torba z praniem stoi nierozpakowana. Mówię schody na zewnątrz są brudne, słyszę, zaraz zamiotę, po czym to robi po kilku godzinach i kilkunastu przypomnieniach, przeważnie jak już księżyc świeci…U Tuśki „zaraz”…to można się w ciemno założyć, że zapomni na amen, a mąż to już bije wszelkie rekordy. Jego „zaraz będę” bliżej nieokreślone jest, rozciągnięte w czasie do granic przyzwoitości. Dlaczego dla mnie „zaraz” to zaraz? A innym to się rozciąga jak gumka od gaci…czasem nawet pęka i nici z tego są…