Ochy i achy „naszej-klasy”

Koleżanka z naszej-klasy na swoim profilu umieściła ze 100 zdjęć. Ona na tle domu z basenem, we wewnątrz domu, na tle samochodów, w limuzynie pije szampana. Ona na egzotycznych wakacjach, w kreacjach, dzieci, mąż. A pod zdjęciami „ochy” i „achy”: jakaś ty piękna jest, życie jak w Madrycie, jakie cudowne dzieci, jaki mąż, och i ach, jaka z was dobrana para jest …ech i ach…no i trach. Znam tę parę nie od dziś, znam ich życie. Ona go nie kocha, on ją nie szanuje…I ten obrazek mnie śmieszy i irytuje. To hipokryzja z jej strony wystawiając w ten sposób swe życie na pokaz i tych, co akurat też ich dobrze znają i piszą te „ach” i „och”…wprowadzając innych w błąd. Ale może o to chodzi, by pokazać tylko piękną twarz? Twarz z panieńskim nazwiskiem, bez tego znienawidzonego, które przecież nosi, i dla mnie to jest właśnie znak, że nic się nie zmieniło…Bo już miałam tak jak inni te „achy” i „ochy” wygłosić ;)…
I tak mnie ten przypadek w zadumę wpędził, jak to kolejny raz pozory mylą. Klikasz i widzisz czyjeś cudowne, bogate życie na kolorowych fotografiach…Z zazdrością myślisz, czemu się tobie tak nie udało…Więc nie myśl tak koleżanko, kolego z naszej-klasy, to tylko fotka, złapana chwilka…nieprawdziwe życie…