Dzieci…

Brat i Siostra, a właściwie Siostra i Brat bo to Ona przed Nim się pojawiła na tym świecie. Ona jeszcze w Dużym Mieście, choć swoje pierwsze kroki zrobiła na wsi. On niecałe cztery lata później za to już we własnym rodzinnym domu. Po kilkunastu latach, gdy pewien etap edukacji się skończył, Ona wyruszyła do miasta, w którym się urodziła, by dalej pobierać nauki. Nie miała za szczęśliwej miny, choć wiedziała, że więcej jest za niż przeciw tej decyzji. Jednak tu gdzie spędziła swoje dzieciństwo, zostawiła przyjaźnie, które później okazały zbyt kruche by przetrwały, a szła w całkiem nieznane, a przecież z natury wrażliwa i nieśmiała jest. Duże Miasto znała z licznych wyjazdów do niego, spędzonych wakacji. Obok najbliżsi po rodzicach, bo jak nazwać inaczej dziadków. Nawiązała nowe przyjaźnie…dziś już piąty rok nauki rozpoczęła …nauki i życia. Ale co weekend w domu była, naprawdę rzadko zostawała i tak jest do dziś. Szczególnie że to nie tylko do domu tak ciągnęła a do chłopaka, który jest stąd… W Dużym Mieście umiarkowanie korzystała z tego, co potrafi takie miasto zaoferować, nie imponowało Jej. Po czterech latach Brat poszedł w Jej ślady. Dosłownie…to samo liceum, taki sam profil. I determinacja, by się właśnie w tym miejscu znaleźć. Nie było mu łatwo…całe 3 lata gimnazjum to szpitale, rehabilitacja, mnóstwo opuszczonych godzin, a w ostatnim  codzienny towarzysz: ból…Gimnazjum skończył jako najlepszy z całej szkoły…No cóż takie tam wiejskie gimnazjum. Jednak otworzyło mu drzwi do tego, co sobie wymarzył…Cudnie usłyszeć od miastowych lekarzy:  …eee to ty Misiek dobry jesteś jak się dostałeś do Pobożniaka. Łatwiej zapomnieć o bólu przebytym, dniach spędzonych na łóżku zamiast na kopaniu piłki z kolegami. Miesiąc już minął w nowej szkole. Misiek czuje się tam jak ryba w wodzie. Był tylko raz na weekendzie w domu i tylko dlatego, że ściągnęła Go siostra, gdy nas nie było. Bo ciągle coś…a to klasowe spotkania, wypady, charytatywna gra w bilard. Gdybyśmy sami często nie bywali w Dużym Mieście i gdyby nie telefony mogłabym zapomnieć, że mam syna 😉 Dziś w końcu marnotrawny wraca 😉 Cieszę się, bo zwyczajnie się stęskniłam, za tym, jak po spaniu a wcale nie jest to rano, schodzi w slipkach i się pyta będzie coś do jedzenia czy sam mam sobie zrobić? J

Siostra i Brat…jednakowo chowani, inne charaktery. Misiek to zwierzę miastowe…chyba  ma to po mnie. Tuśka  lepiej się czuje w wiejskim klimacie.

 

Reklamy