A ja sobie gram…

Pewnie znacie z dzieciństwa książkę pt. „Pollyanna”. Pierwszy raz wypożyczyłam ją ze szkolnej biblioteki jako kilkuletnia dziewczynka. Bardzo mi się podobała, więc kiedy po latach zobaczyłam ją w księgarni- choć już byłam dużą dziewczynką i czytałam bardziej dorosłe książki- zakupiłam ją natychmiast. Później nawet obejrzałam film…Ale nie o walorach książki ani filmu, tylko o grze Pollyanny chcę dziś pisać. Bo to właśnie postawa dziewczynki, wyszukiwanie w każdym i w każdej sytuacji tych dobrych stron jest godna naśladowania. Przecudna umiejętność, łatwiejsza dla tych, którzy z gruntu są optymistami pozytywnie nastawionymi do ludzi i świata. Od kilku dni gram sobie w taką grę i szukam plusów i na nich się skupiam. Dziwne, ale jest ich sporo, bo jak się chce, to nawet w beznadziejnej sytuacji dostrzec można światełko. Bo chyba zawsze może być gorzej…Nie potrafię jeszcze tu napisać o tych plusach, są bardzo osobiste, intymne…szczere do bólu. To moje przemyślenia, kalkulacje, spekulacje…ale też zupełnie fizyczne doznania. One pewnie  powoli ujrzą światło dzienne w kolejnych moich odsłonach, jakie jest moje tu pisanie.

A tak ze zwykłej prozy życia- też jest dużo plusów. Piękne lustro przywiezione z ostatniego wyjazdu już wisi, nowe drzwi wejściowe też  zamontowane. Kiedyś stałyby sobie i czekały tygodniami, a nawet miesiącami tak jak pewien obraz, który dostałam na urodziny. Przed telewizorem czuję się jakbym była w kinie, w końcu między 29 calami a 42 jest spora różnica. Pojechaliśmy więc kupić wygodny fotel, a skończyło się na zamówieniu kanapy narożnikowej i sofy na 2,5 miejsca. Oprócz lustra, którego zakup to zwykły spontan, reszta była planowana …gdzieś tam w nieokreślonym czasie. I nagle się zmaterializowała…Mogłabym napisać, że wolałabym tego nie mieć, lub dalej spokojnie sobie czekać, a lustro przestawiać w różne miejsca, żeby tylko go nie zbić, oraz nie mieć jeszcze innych rzeczy,  w zamian za to, co w życiu jest najcenniejsze, ale przecież to jest oczywiste. Nie potrafię tego zmienić, nie mam takiej mocy ani możliwości, więc będę sobie grać w tę grę Pollyanny i we wszystkim, w małych i dużych rzeczach, tych niematerialnych i materialnych szukać plusów, swojego światełka.

 

Reklamy