Prawda…

Jest dla mnie strasznie ważna. Nawet taka, co wali mocno w głowę lub kładzie na obie łopatki. Taka, po której wydaję się, że cały świat się wali, że człowiek dosięgnął dna. PRAWDA. Wbrew pozorom, ona daje mi siłę. Nie toleruję niedomówień, pół słów, owijania w bawełnę. Od dna zawsze można się odbić, najgorzej być zawieszonym w próżni. Słyszeć farmazony a nie konkrety. Mówi się, że lepsza najgorsza prawda niż najsłodsze kłamstwo. I coś w tym jest. Wiem, wiem, że w życiu nic nie jest czarno-białe, że nie ma jednego smaku ani jednego zapachu. Że to, co się wydaje oczywiste, dla innego jest zupełnie niezrozumiałe. Wiem i rozumiem, że czasem kłamstwo jest usprawiedliwione, w imię czegoś…Wiem, że prawda może zabić…zabić nadzieję, wiarę, miłość. Że czasem lepiej nie mówić, coś tam przemilczeć. Jednak ja osobiście chce wiedzieć. Wtedy mam zaufanie do rozmówcy, szacunek i wiem, że ktoś mnie traktuje poważnie. Z drugiej jednak strony skłonna jestem swoją wiedzą nie walić innych po oczach…Właśnie dlatego, by zaoszczędzić im choćby bólu. Paradoks?

Reklamy