Naiwna baba jestem…

Prawie 10 lat temu zanim położyłam się do szpitala uruchomiłam wszystkie znajomości. Teraz, gdy wszystko poszło szybko i sprawnie wydawało mi się, że nie muszę wykonywać żadnych specjalnych telefonów. Jak zwykle naiwna byłam…Nic przez te lata się nie zmieniło. To co się stało, można nazwać jednym wielkim cyrkiem, bo jak może nazwać to, że powinnam się znaleźć w innym szpitalu, brać całkiem co innego, a stopień zaawansowania na podstawie tego samego wyniku został oceniony przez dwóch lekarzy diametralnie różnie.
Dziś jestem w mieszkanku Tuśki, po kilku telefonach, po wizycie Przyjaciela, który kiedyś był lekarzem na tym oddziale i w rozmowie z własnym ojcem też lekarzem określił to, co mi zrobili jak lecenie sobie w ch…Moja Przyjaciółka, która też była obecna przy tym, stwierdziła, że mamy o to nowy termin medyczny…
Jutro już mam dwa spotkania, a w poniedziałek uruchomiony będzie jeszcze inny kontakt. Gdy  dziś powinnam brać już leki, a przesunięto mnie przez własne niedbalstwo na 8 października, bo nie ma terminów…to jeden kontakt do mojego ojca powiedział prostymi słowami: JAK JEST KASA TO NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH…
Proste?
Tylko ja naiwna.
ech…

Reklamy