Powrót

Wróciłam…nie dziś, nie wczoraj…jestem już kilka dni.

Może dlatego, że mogłabym tkwić w tamtej bajce jeszcze długo, nie spieszno mi było ponownie zasiąść do komputera do innych codziennych czynności. Ale nic nie trwa wiecznie 😉 …

Było cudnie…Miejsce warte polecenia, szczególnie że było spokojnie, mimo,że wyspa nie była bezludna a hotel duży 😉

Było leniwie i intensywnie. I jedno wiem, z wszystkich dróg wybieram lądową, bo powietrzna nie robi na mnie żadnego wrażenia. Wodna no cóż…wolę się nie wypowiadać…tylko cudne delfiny wokół i możliwość popływania w oceanie ukoiły mój żołądek 😉 Za to jazda dżipem po stromych, wąskich drogach z polską fantazją…ech…No cudo wręcz :)Szybka jazda bez trzymanki …;)

Mogłabym tak długo i namiętnie…ale uciekam na basen…Tak, tak..o kręgosłupie mogłabym zapomnieć 😉 Pomogło…

Powoli pewnie wrócę tu…do Was…ale jeszcze odrobinę jestem w innej bajce…Buziaki.