Zakochany nastolatek ;)

Synek z wakacji wrócił opalony, uśmiechnięty i taki…bardziej dorosły ;). Nie zdążył dobrze pobyć i wyruszył dalej wakacjować się. Zostawił górę prania i niedosyt obcowania, ale zaraz mi to przeszło, jak listonosz pocztę przyniósł. A w niej rachunek za telefon. Synka telefon! Prawie 300zł. Ojjj dobrze, że Go pod ręką nie miałam. Dziś za to w moim Dużym Mieście udałam się do salonu pewnej telefonii, by taryfę zmienić. Synka taryfę. Pani z obsługi okazała się bardzo pomocną, szczególnie że przede mną podobny przypadek miała. Matka z synem była i gdy narzekała, że musi duże rachunki za niego płacić w odpowiedzi usłyszała;” jak się zakochałem to teraz płać.” Ja na razie nic nie usłyszałam, bo synek wraca jutro. Ale po bilingu widzę, że upodobał sobie szczególnie jeden numer. Bynajmniej nie należy on do rodziny. Numer, bo syn jeszcze tak ;). Choć  do mnie w ciągu 4 tyg napisał 3 SMS-y, do ojca nic i nie dzwonił, a do Tuśki nie wiele więcej. Ja tam nie wypominam. Mnie wystarczy jeden, że jest ok. ;)) Ale na ponad tysiąc wysłanych to trochę ubogo  wygląda…. ……….Cholewka…no….ZAKOCHANY????!!!!!!!!

Bożeszzzz strzeż mnie!;D

a swoją drogą, rany Julek jaka kasa leci w eter…