Atarakcyjność w nie swoich oczach…

Przefarbowała się na blond, bo on w takich gustuje. Zrzuciła z siebie sportowy luz i wbiła w elegancje i szyk tyle, że źle się z tym czuje. Potrzeba akceptacji, całkowitej w jego oczach przysłoniła rozsądne myślenie i własną wygodę. Już myśli o operacji powiększenia atrybutu kobiecości, bo według niego? a jej na pewno jest zbyt mały. Codziennie przegląda się w jego oczach oczekując potwierdzenia swej atrakcyjności. Katuje się dietami, siłownią , bo on lubi szczupłe, a jej szybko robią się krągłości. I nie przyjdzie jej do głowy, że pokochał ja jako brunetkę chodzącą w dżinsach i trykotowym podkoszulku, ze smakiem zajadającą się spaghetti…;)