Milej się uśmiechać :)

Dziś spotkałam starszą panią w sklepie. Ostatnio, gdy ją widziałam jakaś taka nieobecna była, zamyślona, smutna, nawet bym powiedziała mniej uprzejma. Dziś jak weszła, pomieszczenie, aż pojaśniało, stanęła w kolejce, wyprostowana, z uśmiechem błąkającym się po twarzy. Za plecami usłyszałam, jak sąsiadka się jej pyta, co tam słychać. Odpowiedzieć brzmiała „wszystko dobrze, pięknie nawet „. Wiem, że wcześniej chorowała…w szpitalu była. Choroba nas zmienia…to normalne. Gdy coś boli, gdy diagnoza jest zła, gdy trwa długo, strach przed tym, co nas czeka, zmienia nasz stosunek do otoczenia. Wyostrza spojrzenie, stajemy się bardziej drażliwi, łatwiej nas dotknąć. Otoczeniu często trudno zrozumieć takie zachowanie. I choć uważam, że choroba nie jest usprawiedliwieniem, to często jest przyczyną. I zrozumieć należy i…wybaczyć. W końcu nieraz, jak nam coś idzie nie pomyśli …fukamy na wszystkich i wszystko. A komuś z boku wydaje się, że bez powodu. Na uśmiech często odpowiadamy uśmiechem, odruchowo. Niektórzy mocno wymuszonym…ale jednak. I gdyby tak na jakieś fuknięcie, nawet niesprawiedliwe w naszej ocenie, odpowiedzieć też uśmiechem, lub dobrym słowem, albo chociaż milczeniem, wierzę, że osoba fukająca też zmieni swoje oblicze. I pewne słowa z ust nie wypłyną. Sprawdziłam…to działa 🙂 Owszem są egzemplarze odporne…

Napisałam o tym, bo mimo pochmurnego dnia u mnie zupełnie słonecznie jest. To spotkanie i zostawiona wiadomość na GG od kogoś, kto milczał długo w swym uporze i w końcu odpowiedział na moje wysyłane uśmiechy to piękny początek dnia 🙂