Jestem…

Jestem kobietą…Nie dlatego, że mam jej zewnętrzne atrybuty…

Jestem, bo miewam zmienne nastroje, naiwność dziecka i wrażliwość…

Jestem, bo potrzebuję bezpieczeństwa jakie powinien dać mi mężczyzna… To w jego oczach widzę swą kobiecość, bo jak każda baba mam przecież swoje kompleksy…

Jestem, bo jest we mnie siła do walki…

Jestem, bo potrzebuję czasem odrobinę luksusu i rozpieszczania…by ktoś na chwilę zdjął ze mnie wszystkie problemy tego świata…

Jestem, bo bywam romantyczna i …praktyczna…

Jestem…bo chyba najbardziej w świecie lubię babskie wypady… Więc w babskim gronie w Dużym Mieście jutro świętować będę :))

A Wam moje Kochane Kobietki Wszystkiego Naj… Naj… Naj…

P.S. Włosy odświeżone w smakowitym kolorze czekoladowego brązu…no cóż okna poczekają…w końcu jestem kobietą ;)…jutro z rana fryzjer, a co!