Podmieniona…?

Lubię noc. Zawsze wolałam dłużej posiedzieć, by później dłużej poleżeć ;). Jestem typowa Sową, nie Skowronkiem…I cieszy mnie fakt, że życie zawodowe tak mi się ułożyło, że rzadko muszę wstawać przed godziną ósmą. A często gęsto mogę sobie pozwolić na dłuższy sen…Lubię nocą prowadzić rozmowy, coś poczytać, coś pooglądać. Coś przekąsić…I tu mój zegar biologiczny całkiem oszalał…To, że ja nie śniadaniowa, wiedzą wszyscy co mnie znają…Pierwszy posiłek to ja tak koło 13.,, jeśli akurat mam czas..Za to, gdy minie godzina 21-wsza…Ech…wszystko, co mam w zasięgu ręki… zmiatam w mig. By później jeszcze dopełnić. Nasiliło się to w ostatnim czasie i wydaje mi się niepokojące…Bo za tym idzie niewylegiwanie się na kanapie, tylko moc energii niespożytej…Za porządki się biorę, miotam się po domu, nawet najmniej ulubione zajęcia jak prasowanie i gotowanie nie są mi straszne w ten czas. I gdy tak już wszystko ogarnę i w końcu się położę to sen i tak nie przychodzi…tak jakby ktoś podmienił mi noc na dzień…

No i dziś jestem niewyspana…ech…

Reklamy