Nie wykorzystana….? ;)

Trzeci już rok Tuśka jest poza domem. We własnym niewielkim mieszkanku w dużym mieście pod okiem dziadków pobiera nauki. Oko nie jest zbytnio kontrolujące, no może tylko pod jednym względem…jedzenia. A tak swobodę ma sporą, bo przyznaję, że ja też w Jej wieku ją miałam. Nie ma problemu z wyjściem, noclegiem poza domem, czy też przyjęciem kogoś na nocleg u siebie. To, że w klasie jako jedyna mieszka tak naprawdę sama jest bardzo przez klasę pożądane 😉 Tuśka jednak w każdy weekend gna do domu, można na palcach jednej ręki policzyć ile razy została w mieście. Fakt, ma tu swojego chłopaka…Ale i On się uczy w tym mieście…Nie wykorzystuje wolnej chaty 😉 Nie wykorzystuje swobody i możliwości jakie daje duże miasto by…poszaleć. Zachłysnąć się wolnością. Jej koledzy i koleżanki chcą studiować w innych miastach…by przeciąć pępowinę rodzicielską. Ona nie musi…i nie chce. Bo w pewnym stopniu już to się stało. Poczuła smak i zapach wolność…Korzysta z umiarem.

Reklamy