Konfiguracje wigilijne, czyli jak się rozdwoić a nawet potroić…

Odkąd posiadam własny dom, a jest to tylko dwa lata krócej niż jestem mężatką, to wieczór wigilijny, jak i całe święta spędzamy u nas na wsi. Rodzice przyjeżdżają z mojego Dużego Miasta, a teściów mam za płotem. Dlatego też nigdy nie dopadł mnie stres z powodu, gdzie w tym roku, czy u własnych rodziców czy też u teściów, albo jak to często bywa trochę u jednych, trochę u drugich by wszystkim dogodzić, spędzić ten czas. Moja Przyjaciółka, choć też jedynaczka nie ma takiego komfortu. Choć nie wyobraża sobie, aby w wieczór wigilijny nie zasiąść razem ze swoimi rodzicami przy stole- najpierw musi złożyć wizytę u teściowej.Teściowa  z kolei nie wyobraża sobie, by w ten wieczór  nie mieć swoich trzech synów z rodzinami przy sobie. Więc najpierw teściowa, a później rodzinny dom. Oddycha z ulgą i spokojnie może świętować dopiero gdy Jej starszy syn, który już mieszka osobno ze swoją dziewczyną, razem  z Nią dołączy do rodziny. Bo przecież najpierw musi „zaliczyć” babcię, czyli mamę taty, następnie rodziców dziewczyny, by na koniec wpaść do dziadków. Najchętniej Przyjaciółka zrobiłaby wigilię u siebie, by nie latać tak co roku, ale jest jeden mały szkopuł. Najmłodszy brat męża u nich nie bywa, bo jak to w rodzinie czasem bywa, skłócony jest z bratem. Mam wielu znajomych, którzy właśnie w tym szczególnym dniu w  dwóch miejscach „muszą” być na wieczerzy. Bo inaczej obraza, fochy, niezadowolenie i wypominanie…Wiem, że to jest problem, szczególnie u młodych małżeństw i w tych rodzinach, gdzie domy rodzinne dzielą nie ulice, a wiele kilometrów. Czasem trzeba kompromisów, nawet bolących, bo nie ma przecież jak święta u mamy…własnej ;))

Choć są wyjątki…

Mnie los oszczędził..na szczęście. Moje dzieciaki od zawsze co roku ten szczególny czas spędzają z nami i z obu stron  dziadkami, Mało tego, nawet podwójnie :))Hmmm….Pewnie do czasu, ale w końcu takie jest życie…Prawda??

…………………………………………………………………………………………………………………….

Zapomniałam podziękować Czytelnikowi za zgłoszenie bloga do konkursu, ale tak jak w tamtym roku muszę odmówić. Nie chcę wypływać na szerokie wody, w mojej zatoczce jest mi dobrze:) Ale bardzo dziękuję za uznanie.

Reklamy