Octoberfest, czyli….

Co ja będę się rozpisywać, przecież każdy wie, że cudnie się oderwać od rzeczywistości, spędzić czas z dala od codziennych trosk, wśród Przyjaciół, i nieważne czy to jest środek lasu, szlak górski, piasek morski czy brzeg jeziora. W moim przypadku akurat centrum miasta…Kilka dni, toczące się rozmowy, wspólne pichcenie lub wypad do kafejki, spacery, zakupy….wszystko w innym wymiarze. I jeszcze jedno, choć przyjeżdżamy do Nich raz lub dwa razy do roku, to pierwszy raz akurat trafiliśmy na October-fest. Oczywiście nie taki z rozmachem jak np. na Bawarii pokazują, ale pierwszy raz znalazłam się w wielkim namiocie przy ławie z kuflem piwa i w takt muzyki grającej przez zespół kiwałam się wraz z innymi podnosząc kufel do góry. Był Diabelski Młyn i podziwianie z góry miasta gdy puszczali fajerwerki, rzucanie piłką do celu i lotkami do baloników, i tu okazałam się lepsza od panów  i tygrysek jest mój ;)) Było trzymanie się za rękę z własnym mężem i zaglądanie do wszystkich budek stojących na placu i objadanie się prażonymi orzeszkami w cukrze…Czyli było beztrosko i cudnie :))

Wróciłam wczoraj, późnym wieczorem…włączyłam TV , akurat na „Teraz MY” i tak sobie pomyślałam, czemu ja nadal nie rozumiem o czym pan K. mówi, podobno gadał w ojczystym języku….

8 myśli na temat “Octoberfest, czyli….

  1. to nie tańczyli tego tańca z poklepywaniem???zawsze chciałam to na żywca obejrzeć:))wiesz..jak przeczytałam od razu stanął mi przed oczami Rynek w Krakowie tuż przed Gwiazdką…a dziwne-bo nigdy tam w tym czasie nie byłam:)))ale musi być tak samo fajnie:)))może w tym roku poszukam takiego klimatu na Starówce?z Żabem za palec i Jaśkiem na sankach i Starszymi przed sobą:)))))

    Polubienie

    1. Może i tańczyli , nie byliśmy cały dzień, a troche ludu się przewinęło.Ja pred Gwiazdką byłam w tym samym mieście któregos roku i grzane wino piłam, mam do dzis cudne kubki ;)))To piekna atmosfera , warto w niej uczestniczyć :)))

      Polubienie

  2. To, że w ojczystym, to jak widać wcale nie znaczy, że zrozumiałym. Ciekawa jestem jak daleko się posuniemy w tym wzajemnym niezrozumieniu. A wracając do tematu notki, to spędziłaś fajne chwile wśród znajomych. Dobrze tak czasem uciec od codzienności i rutyny.

    Polubienie

    1. Porozumienie w imie dobra kraju chyba nam przy zadnej opcji nie grozi, niestety…Czas spędzony z Przyjaciółmi to takie ładowanie akumulatorów…właśnie wyruszam do mojego Duzego Miasta , po corcie, bo jutro ma dzien wolny w szkole i przy okazji kawa z Przyjaciółka…Takie chwile cenie sobie najbardziej, gdy moge się wyrwac z mojej wsi i pobyć z bliskimi 🙂

      Polubienie

  3. o ja uwielbiam wszelkie bawarskie festy i bez roznicy czy to lokalny w miasteczku… czy jakis wiekszy… ale chyba najpiekniejszy jest swiateczny markt w Norymberdze… i nie odstrasza mnie zimno w tym roku pewnie tez sie tam wybiore :o) … za kazdym razem mnie oczarowac potrafi… przede wszystkim atmosfera… grzanym winem i pysznymi kielbaskami :o) …

    Polubienie

    1. Ja te ichnie kiełbaski wprost uwielbiam i nawet jak jestem najedzona to zawsze kupuje bedac na miescie …a grzanym winem też nie pokardzę ;)))…Zaliczyłm juz kilka takich wlasnie przed swiatecznych,a pierwszy raz byłam na octoberfest 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s