Znowu na wspólnej ścieżce…

Prawie 8 lat przerwy w spotkaniach, gdzieś tam w przelocie na kawie, jakiś zbłąkany telefon. Kiedyś obie rodziny bliskie sobie, najpierw jako czwórka studentów, później już młode małżeństwa z dzieciakami. Los poplątał nasze ścieżki, ale nie da się przekreślić ani zapomnieć  tamtych lat. Nawet nasze dzieciaki po taki długim niewidzeniu się nawzajem, starsze przecież- już prawie dorosłe- złapały kontakt od razu, tak jakby rozstały się wczoraj. A my przegadałyśmy całą noc. Bo w życiu codziennym, we wspominaniach czy my, czy oni zawsze byliśmy, zbyt wiele nas łączyło…Szalony czas, nauka bycia partnerem, rodzicem…To w nas tkwi i będzie przez cały czas. Brakowało tylko jednej osoby…męża i ojca, ale to osobny, trudny temat…Przez weekend te 8 długich lat zniknęło…Jak to możliwe? Ano tak …po prostu my wiedziałyśmy, dlaczego tak się stało, rozumiałyśmy i nigdy nie przekreśliłyśmy naszej przyjaźni. Czasem dzieje się tak, że nawet najbliższym nie można pomóc, bo w tym samym czasie plącze się własne życie, a pomocną dłoń odtrąca się…I choć to trudne do zrozumienia, a nawet do wybaczenia, my nie musiałyśmy tego robić. Za bardzo siebie, sytuacje znałyśmy, by cokolwiek nie rozumieć i wybaczać…Tylko osobom postronnym niepojęte się wydawało, to nasze rozstanie. Ale prawdziwej przyjaźni nie da się przekreślić…zapomnieć…

Reklamy

16 myśli na temat “Znowu na wspólnej ścieżce…

  1. wiesz……………aż się usmiechnęłam…czyli istnieje…bo ja mam wiele wątpliwości …ale może i mi kiedyś dane będzie tego doświadczyć:)tego potwierdzenia:)

    Polubienie

    1. Ja się uśmiecham przez cały czas :)..wiesz gdy rozstanie nie jest z powodu słów wypowiedzianych , które bolą, czy czynów, tylko ,że ktoś sie pogubił, to powroty są możliwe, gdy się nie pielęgnuje żalu ,że się kontakt urwał, bo przecież taki był, gdy się stara zrozumieć innych , którzy mają prawo do swoich decyzji, gdy się szanuje drugiego człowieka…To powrót tak jakby nic się nie stało jest możliwy i radość ,że znowu jesteśmy razem. A przyjaźń istnieje , bo ja jej doswiadczam od wielu wielu lat…:)

      Polubienie

  2. Tak, ja wiem, ze wlasnie tak jest… Zycie przygniata, czlowiek nawet nie ma ochoty podniesc sluchawki telefonu, odseparowuje sie… cierpi..ale jest cos, co laczy ponad wszystkim… To wlasnie to… Ciesze sie…

    Polubienie

  3. masz rację Roksanko… ale czy przyjaźń może inaczej wyglądać o ile można ją nazwać przyjaźnią? Chyba nie 🙂 Ja też był czas, że ze swoją przyjaciółką straciłam kontakt na 7 lat, ale gdy spotkałysmy się to bylo tak, jakbysmy rozstaly się zaledwie wczoraj…

    Polubienie

    1. Życie pisze różne scenariusze i nie zawsze przyjaźń jest za progiem naszego domu, czasem dzielą nas od niej setki kilometrów, a czasem kilka poplątanych zdarzeń.Ale nić bliskości, porozumienia nie przerwana została, to powroty właśnie takie są , tak jakby czas nie płyną…Bo taka jest przyjaźń….zawsze prawdziwa :))

      Polubienie

    1. Dziękuje pieknie:)) Wiesz w przyjaźń nie ma miejsca na egoizm, za to na empatie i tolerancje nawet tego ,że ktos na jakiś czas odsunał się od nas, nie ze względu na nas tylko z własnej potrzeby, poradzenia sobie z samym sobą..:)

      Polubienie

  4. No w takim wypadku jak najbardziej można odbudować tą przyjaźń. Tak w ogóle, to jestem zdania, że nie tylko bardzo pielęgnowana przyjaźń może przetrwać.Czasem się dzieje tak, że kontakty są właśnie takie sporadyczne, jakiś telefon, kartka, czy list, ale mimo wszystko ona nie wygasa. Każdy z nas jest tak zabiegany w swoim życiu, że nie ma po prostu czasu na pielęgnowanie przyjaźni w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie potrzeba też wielkich słów i wiecznego podkreślania, że to jest czy nie jest przyjaźń. To się czuje.Pozdrawiam słonecznie :)))

    Polubienie

    1. Wszyscy moi przyjaciele mieszkają setki, a nawet tysiace kilometrów, dzielą granice oceany, ale bliskośc ducha niweluje te. odległości. Z Przyjaciółką która mieszka najdalej kontakt mam codzienny przez net lub telefon, a gdy Ona lub ja wyruszamy do siebie to tak intesywnie spedzamy czas razem by pamietać go przez długie miesiące niewidzenia. Najbliższą widze się średnio raz w tygodniu,a do trzeciej własnie wyruszam by pokonać granice i spotkać sie.My o sobie myślimy, to się czuje , nie zawsze musi być fizycznośc…Tak jak teraz z czwartą , przez te wszytskie lata nasze myśli krązyły wokół nas :)Uściski 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s