Tu….i teraz :)

Gdzieś tam w świecie trwają wojny. Terroryści nie dają o sobie zapomnieć, coraz bardziej realnie nas dotykając. Strach, obawa, ale i irytacja towarzyszy naszym podróżom i myślom Gdzieś tam…wystarczy jednak nie włączać telewizora i nie brać gazety do ręki. A gdy jeszcze można wpaść codziennie na kawę i obiad do mamy i poczuć się znowu dzieckiem…to świat nierealnym się staje, zatrzymuje się w miejscu. Fajnie mam przez te kilka dni. Od rodziców dzieli mnie tylko 500m zamiast ponad setkę kilometrów .Mogę spacerkiem lub rowerkiem wpaść na chwilkę…Tak jeszcze do jutra…więc zmykam stąd …bo dobrze mi jest gdzie indziej ;))