Moje pazurki..;)

Wypiękniałam sobie pazurki :)..Fachowo to się chyba nazywa manicure french tipsy i teraz stukam w klawiaturę najdłuższymi, jakie miałam w swoim życiu. Dziwnie mi się je nosi, bo zawsze króciutko obcięte i niepomalowane, ale to dopiero drugi dzień, za to patrzę na nie z zachwytem. Córcia nawet stwierdziła, że teraz to na pewno spowoduję jakiś wypadek, bo ciągle na nie zerkałam, wracając, a  gdy dodam, że jeszcze zrobiłam sobie hennę i byłam u dentysty, to i lusterko samochodowe było w użyciu;)) Dziecię już kiedyś stwierdziło, że nie wydaję w ogóle na kolorowe kosmetyki i zasugerowało, żebym zainwestowała w dobry krem do twarzy. Dobry czyli drogi…Poszłam za Jej radą i zaszalałam za całe 50 zł ;)…i teraz krem stoi w lodówce używany co jakiś czas, jak mi się przypomni. W końcu z łazienki do kuchni dzieli mnie całe piętro więc…Jedynym kosmetykiem, który używam codziennie i systematycznie to tonik do twarzy…inne, jeśli nawet zdarzy mi się kupić, to po szybkim czasie idą w zapomnienie…Także rozumiecie, że takie tipsy to w moim życiu niemalże przełom jakiś ;D…A mało tego, już się umówiłam w piątek na cudne malowanie paznokci u stóp, bo te latem wprawdzie maluję sama, ale artystką to ja żadną nie jestem ;)).W sobotę jeszcze fryzjer…i mogę wystąpić na weselu jako najstarsza kuzynka w rodzinie ;P…Wypiękniała od stóp do głów…hi hi…Kondycję mam, bo ostatnie dwie sobotnie noce spędziłam na tańcach pod gwiazdami…Teraz przyjdzie mi się bawić na sali bez klimatyzacji…i już się zaczynam bać..;))