Porozjeżdzali się…

Nie lubię poniedziałków…Pewnie jak większość ludzi na świecie,  którzy po cudnym weekendzie muszą znowu rzucić się w wir pracy…Szczególnie, że muszę pracować za dwoje przynajmniej przez kilka dni. Gdy cudnie świeci słoneczko,a mój mąż właśnie z mężem mojej Przyjaciółki wyruszyli w drogę …na Krym…No i mnie ściska tak troszkę z  zazdrości, bo nie byłam jeszcze w tamtych stronach. No ale to zupełnie męska wyprawa i nawet jeśli mogłabym tu wszystko rzucić to i tak bym nie pojechała. i mojej Przyjaciółce pozostały pogaduchy na GG przebiegające przez ocean..Ona to chociaż ma basen …ech….Misiek też wyjechany, Tuśka się wybiera z koleżanką nad nasze morze  …Pocieszam się myślą, że nie będę gotować, prasować, prać chyba też nie i w ogóle nic nie będę domowo robić o! zawodowo wystarczy…W końcu urlopować się mogę sama…Maksio mi towarzyszy…i WY 😀

Reklamy