Mała rzecz i wielka radość ;)

Mała sprawa a ile radości…Co mnie tak cieszy?…No właśnie …małe czarne, połyskujące, czasem wielkie…zwykłe kałuże na ulicy ech…Ominął mnie deszcz, bo zamiast siedzieć na tyłku, to wyruszyłam do miasta skwarnego, dusznego, ale gdy już wracałam tak gdzieś  2/3 drogi poczułam inny zapach, a moim oczom ukazał się mokry asfalt i czarne jak smoła kałuże…Dziś powitało mnie rześkie powietrze i odbijające się słońce w wodzie…Miesiąc jak nie więcej nie widziałam kropli na szybach…i jak w końcu raz deszcz spadł, to mnie nie było…A obiecywałam sobie, że zmoknę i boso pobiegam po trawie…

Dziś zjeżdżają się do mnie dziewczyny, by jutro wyruszyć nad jezioro gdzie będzie rozpalone wielkie ognisko i przy grających zespołach ruszymy w tany. Ale najpierw czeka nas letnia noc na pogaduchach …

Tuśka jak ekspresowo załatwiła badania tak i sam kurs. We wtorek zgłosiła się na zajęcia, by w czwartek odbyć drugie i napisać na nich już egzamin wewnętrzny, a dziś odbyła pierwszą jazdę…Już po mieście…ech…

Reklamy