Przemilczenia…

Czasem lepiej sobie pomilczeć lub przemilczeć co nieco. Szczególnie gdy oprócz satysfakcji, że się powiedziało, na żadne efekty nie można liczyć. A jeśli już to tylko na negatywne. Więc zaciskam zęby i milczę…Tylko mam takie nieodparte wrażenie, że do czasu…Że kiedyś pęknę i wygarnę, nie bacząc na konsekwencje i mając w nosie własne zyski z milczenia…

Jutro odbieram Tuśkę z lotniska…trzy tygodnie zleciały jak nic…To się dopiero nagadamy w drodze, tu milczenie absolutnie nie wchodzi w grę ;D

Właśnie przeleciał nad moim domem samolot…nisko…pierwszy raz w życiu coś takiego się zdarzyło…Czy to jakiś znak?

Reklamy