Bzik?

To normalne, gdy lubimy jakiś kolor i mamy ulubiony fason, to kolejny podobny ciuch ląduje w szafie, a my znowu wyruszamy na polowanie zupełnie innego, niepowtarzalnego. Ja tak przynajmniej mam .Gdy potrzebuję coś w kolorze niebieskim lub czarnym to i tak przychodzę z zielonym lub brązowym ewentualnie beżowym…ech…Ogólnie to mogę się oprzeć zakupom, jedynie buty jakimś dziwnym trafem zawsze do mnie wołają „koniecznie musi mnie mieć”, więc mam takie w szafie, które jeszcze swojej „premiery” nie miały. Ale nie uważam. żeby to już był jakiś „bzik”…Za to moja córcia już w tak młodym wieku wykazuje tendencje lekkiego zbzikowania…No bo ile można mieć okularów przeciwsłonecznym i torebek??? I jak donosi, pierwszy Jej zakup w Anglii to kolejne okulary zakupione w tym sezonie…drugi to torebka…Torebka to jeszcze zrozumiałe, bo…. no same rozumiecie ;)) tyle cudnych fasonów i kolorów, czasem to małe cuda. Ja wprawdzie preferuje wielką torbę, pasująca prawie do całej mojej garderoby, mieszczącą wszystko co jest mi potrzebne i przez to ciężką jak…;)…No ale okulary…Sama posiadam tylko trzy sztuki, jedne  sprzed pięciu lat, ale kupione za ciężkie pieniądze, drugie dostałam rok temu w prezencie, a trzecie kupiłam w tym sezonie za namową Tuśki … I teraz się zastanawiam jak to jest z tym jabłkiem, co niby pada niedaleko jabłoni i czy przypadkiem nie działa to w obie strony ;D