Jak po grudzie…

Za co się dziś nie zabiorę, czego nie dotknę wszystko idzie mi jak po grudzie…Zaczęło się o 6 rano, gdy dotknęłam klawiatury…przestała działać i nic nie pomogło, ani zaklęcia, ani odinstalowanie i ponowne zainstalowanie, ani wymiana baterii. Po prostu zażyczyła sobie przejażdżki do informatyka, by tam po podłączeniu zaczęła normalnie działać. Wizyta w ZUS-ie o mały włos skończyłaby się bezowocnie, gdybym w samochodzie nie sprawdziła jeszcze raz dokumentów i stwierdziła naocznie, że dwie baby czytać nie umieją. W osłupienie wprawił mnie SMS, a właściwe trzy czytane od końca z GG..Wszystko się zgadzało i już miałam uwierzyć, że „mazurek” to moja Tuśka i że zamiast w Brighton jest w Londynie i  szuka pracy…no totalny zbieg okoliczność; D Nie wspomnę o kontroli pokontrolnej pań, którym najwidoczniej upały też się dały we znaki, więc zostawiłam je w pomieszczeniu klimatyzowanym, by humory im się polepszyły…Ale oczywiście spóźniłam się, albo inaczej, szybciej one skończyły i nie wiem, w jakich humorach wyszły…ech..Przyślą pisemko to się okaże. Trzy razy wyruszałam do miasta,  bo coś trzeba było, a za czwartym już się zbuntowałam, szczególnie, że ktoś mi samochód podmienił …No i teraz usiadłam do papierzysk, które w komplecie są przygotowane od paru dni i okazuje się, że brak danych, bez których ani rusz…Więc jak usłyszałam 1:0 dla Kostaryki to uwierzyłam, że nie tylko ja mam dziś pecha, tylko cała Polska, a gdy wynik się zmienił na naszą korzyść to i ja mam nadzieję, że wieczór milszy będzie…

57 myśli na temat “Jak po grudzie…

  1. och… jakże cieszę się, że jestem pierwsza… ostatnio nie mam za wiele czasu, więc jestem w szarym ogonku… jeżeli w ogóle jestem na blogach… nie martw się… wieczór będzie super… ja planuję zaraz maseczkę na ryjek… potem wykąpać się… i chrzanię porządki… mam taki syf, że głowa mała… remont prawie kończy się… jutro przyjdzie hydraulik podłączyć kuchenkę… chłopaki powieszą 3 ostatnie szafki i … zacznie się ustawianie gratów… tylko skąd ich tyle się bierze ? :))) no i kumpelka przyjdzie na pomoc… pozdrawiam i… zrelaksuj się… no i jest 2:1…

    Polubienie

    1. Qrcze no jak się mogłam zrelaksować jak na moją górkę woda nie docierała???? ..a poza tym było milo..tylko trochę brudno ;DD..bo wanny mnie się nie chciało napełniać i po schodach nosić wiadra grzanej wody ech…a dziś to już nawet na dole tylko kapie a żar z nieba…Przyjdzie się myć w mineralnej ;DD..nie wspomne juz o sprzataniu…Nie zazdroszczę bałaganu, mnie to samo czeka ostał mi się tylko jeden pokoj z wymianą okien, ciągle zwlekałam, bo to takie domowe biuro i bibloteka, no i szkoła Michala ,aż strach go na jakiś czas wyłaczyć z użytku..no ale już strach też i okna otwierać…więc remoncik nieunikniony…I ja pozdrawiam :))

      Polubienie

  2. O kurcze! Nie bylo mnie raptem parę dni, a u Ciebie tyle się wydarzyło! Nawet nie próbuję sobie wyobrazić wyjazdu samotnego mojej córki, kiedyś w przyszłości. Już mi się kłaki jeżą.

    Polubienie

    1. Kochanie..to zacznij się przyzwyczajać, najpierw bedą wyjazdy z organizowane w grupie a poźniej dziecię skrzydła rozwinie i będzie fruwało samo…zobaczysz ;D

      Polubienie

  3. Bywają i takie dni ze nic nie idzie, ale ponieważ w przyrodzie równowaga musi zostać zachowana to przyjda też i te które przyniosą mnóstwo radosci i powodzenia;) Pozdrówka;):*

    Polubienie

    1. Buzry nie było, aż dziw, za to w kranach woda tylko kap, kap, a kontrola to po kontroli inne przyszły sprawdzić czy wszystko już ok…Chyba cenzurke dobrą wystawią, bo nie czekały na mnie tylko się zmyły…

      Polubienie

    1. Wieczór był miły , dopoki kranu w łazience nie odkręciłam…;D…A burzy u nas nie było aż sama sie dziwię dlaczego, choć popadało..dziś od rana znowu duchota…ech…

      Polubienie

  4. Ja na wszelkie takie problemy robię „działanie na podświadomość”…W moim przypadku ( i raczej inni mogą też tak mieć) jeżeli jestem zdenerwowana to działanie to nie działa ale trzeba się tylko uspokoić.I po dłuższym lub krótszym czasie mam rozwiązanie…Dla mnie najgorsze jest ro uspokojenie się…Bo pobudliwa jestem:(((

    Polubienie

    1. Ja jestem niecierpliwa,a może to też pobudliwość?? wszystko od razu chcę mieć na teraz i już, każdą usterkę, bład wyeliminować i wszystkich stawiam wtedy na baczność…ech…:(((

      Polubienie

      1. Pobudliwość i niecierpliwość to chyba jednak trochę różne stany emocjonalne, choć podobne ( albo ja źle określam pobudliwość).Dla mnie pobudliwość oznacza skłonność do denerwowania sięistniejącym stanem rzeczy.A niecierpliwa również jestem ale już mniej nauczona doświadczeniem,że wystarczy tylko czasami poczekać…Ponieważ jestem typem który lubi mieć wszystko usystematyzowane( każdy przedmiot powinien mieć swoje miejsce- a rodzina niestety nie koniecznie) .Musiałam wypróbować teorię o działaniu podświadomości .Najprostsze było znajdowanie w 5 minut przedmiotu który danemu członkowi rodzinie oczywiście „zaginął”.I tak to zaczeła się moja przygoda ze wspólpracą z podświadomością…

        Polubienie

        1. Och rozumiem i wydaje mi się ,że i pobudliwa w takim razie jestem, bo też szybko się denerwuję ale i szybko ze mnie te „powietrze” schodzi…..Kiedyś też mnie drażniły przedmioty nie na swoim miejscu, z wiekiem mi to przechodzi

          Polubienie

          1. Mnie by tak łatwo nie przeszło…Dlatego jak to powiedziała Maria w „Dzwiękach muzyki” gdy zamykają nam drzwi to gdzieś otwierają nam okno…A dodatkowo człowiek się rozwija i poznaje lepiej świat aby go móc lepiej zrozumieć:)))

            Polubienie

      2. A niecierpliwość to ogarnia mnie, kiedy będę mogla „pogadać”z osobą która u Paczuchy jako duszek sie podpisała…Na Twojej liście jest Duszyczka i tu konsternacja czy to tylko nikłe podobieństwo, czy dwie różne osoby?

        Polubienie

      3. A niecierpliwość to ogarnia mnie, kiedy będę mogla „pogadać”z osobą która u Paczuchy jako duszek sie podpisała…Na Twojej liście jest Duszyczka i tu konsternacja czy to tylko nikłe podobieństwo, czy dwie różne osoby?

        Polubienie

  5. Przy takich upałach to i kawałek „grudy” nie straszny. Źle je znoszę…chyba przejdę na nocny tryb życia. Ale u Ciebie już chyba „po piaseczku”? Bywają takie dni dla podniesienia poziomu adrenaliny…byle nie za dużo tego dobrego. Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Bywają oj bywają..a jutro znowu sama zostaję na polu walki..Dziś burza przyszła niby na moment lepsze powietrze by znowu duchotę poczuc…Za to od dziecięcia mam pomyslne wiadomości :)))

      Polubienie

  6. aj, chyba każdy ma takie dni, dni – które ledwo się zaczęły, a już chciałoby się końca. Dobrze, że chociaż nadzieja przyszła 🙂 czekajac-w-kolejce.blog.onet.pl

    Polubienie

  7. Polska wygrala to i moze Twoj wieczor byl odrobine lepszy jak reszta dnia :o) … meczace sa takie dni, co ida na opak 😀 😀 … oby jak najrzedziej sie zdazaly :o) …

    Polubienie

    1. Gdy tylko jedn fragmencik dnia jest nie taki to nie jest zle ale gdy sie zaczyna pasmo niepowodzenin to mam ochote zaszyc sie z ksiazka w reku i nigdzie nie wychodzić…

      Polubienie

  8. czasem bywa ze wszystko jest na nie, ale czasem wsyztsko jest na takpowinno byc nwoe przyslowie raz jak z płatka raz po grudzie wszystko zalezy jaki dzien maja ludzie ;-)oczamimajkeli@blog.onet.pl

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s