Wsiąkłam…;D

Wcale nie musiałam…tylko chciałam.Tak sama z siebie umówiłam się z miłą, sympatyczną i podobno świetną w swoim fachu, starszą panią. No przynajmniej starszą ode mnie. Ale zastałam młodego, przystojnego faceta, na którego widok sama paszczęka mi się otworzyła. Od razu pomyślałam, że nie tylko Paczusia ma szczęście ;)). Obejrzał dokładnie i…otworzył swojego laptopa. No i wsiąkliśmy na dobre kilkanaście minut, oglądając cudze paszczęki…No cuda ten przystojniak potrafi zrobić…ojj cuda…Wsiąkłam na całego, jak mi wizje roztoczył. I zgodę na wszystko wyraziłam..Pod wrażeniem byłam…choć na moment się opamiętałam, bo dla jednego maciupko wysuniętego zęba nie zgodziłam się w bransoletki na kilka miesięcy włożyć…To już byłaby przesada, co zresztą pan doktor potwierdził…A  swoją szczękę też mi pokazał ;DD….No i teraz chłonę  z tego wrażenia, przy kubku kawy…ostatnim kubku…bo nie wiem, co mnie czeka, ale wiem, że kawa musi iść na jakiś czas w odstawkę, a najgorsze  to to, że w ogóle o koszty nie spytałam….