Przyjemności…

Móc, a nie musieć… gdy tak właśnie jest, to życie przyjemne jest. Ale przecież często musimy, wykonujemy nielubiane czynności i wtedy już tak przyjemnie nie jest. Najtrudniej chyba wyłapać je w naszej codzienności, bo często nie dostrzegamy, pędząc przed siebie, nie oglądając się w tył, nie zatrzymując się…Bo przyjemna może być chwila, wschód czy zachód słońca i tęcza na niebie po burzy…Przyjemny może być czyjś gest, słowo, uśmiech..czyjaś obecność…wspólna rozmowa.Tylko trzeba umieć się zatrzymać i z tych małych radości utkać swoje życie. Przyjemności to też dawanie i otrzymywanie podarków…sprawianie samym sobie  bez wyrzutów sumienia, że budżet tego nie udźwignie…Kostka czekolady, która tak cudnie rozpływa się w ustach, bez zamartwiania się, że przybędzie w biodrach…Chwila z książką bez wyrzutów, że prasowanie czeka…Więc sprawiajmy sobie przyjemności…by zawsze było móc, a nie musieć…