Maj się mai…

Maj się  nam  mai i znów zakwitną jabłonie i bzy…A przed nami majówka, kilka wolnych dni, wytęsknionych, wyczekiwanych. Najchętniej rzuciłabym wszystko i gdziekolwiek i z kimkolwiek po prostu wyjechała. Ot, tak by zmienić otoczenie, bez planów i jakichś celów. Odpocząć…Niestety nie jest to możliwe…Na dodatek miła pani z ekranu przepowiedziała ochłodzenie i przekropne dni. I tak już dziś zamiast słońca i śpiewu ptaków obudziły mnie krople stukające w dachowe okno…Szkoda.Coś jednak wymyślimy…Na pewno będzie basen, bo Misiek ma zalecenia, a Tuśka chce brzuszek zgubić. Ja raczej bym powiedziała, że powinna go znaleźć, bo czasem mam wrażenie,,że wklęsły ma 😉 No i wyruszymy na poszukiwanie wesołej torebki, bo podobno wszystkie jakie ma, to smutne są…A ma ich chyba więcej niż ja, a i tak potrafi moje podkradać. No i na pewno będzie rowerowa przejażdżka i długie spacery, objadanie się lodami i czekoladą, bo w końcu trzeba dostarczyć najpierw kalorii, żeby móc co spalić;) I pewnie będzie grill, jak nie u nas to u znajomych, bo sezon już czas zacząć. Dodam jeszcze książkę i film, a wszystko to między pracą na wolnych obrotach…

Wszystkim życzę udanej majówki 🙂

Reklamy