W oberży…

Sobotni wieczór. Drewniana chata z bali, drewniane stoły i ławy, a na nich skóry baranie…Jadło chłopskie ale wyśmienite i pięknie podane. Muzyka na żywo i tańce na dechach. Siedem Czarownic w Oberży Chłopskiej ucztowało przejście jednej z nich w odpowiedni wiek 😉 Atmosfera świetna i zabawa przednia. I kolejny raz potwierdziło się, że kobitki  potrafią się cudnie bawić bez panów. No, my to mamy wprawę;)) Ale z obserwacji widać, że inne też. Bo zjawisko spędzenia babskiego wieczoru  na tańcach, jakby się rozpowszechniło.Wiele stołów było zajętych przez same panie, a mężczyźni jak byli, to w ilości niewielkiej i raczej tak do pary 😉 Faceci są jakby mniej tancorni, biorąc pod uwagę własnych, taki wniosek nam się wysunął. Ale zupełnie zbędni, jak się okazuje 😉 Lubimy te nasze babskie wypady z okazji czy też bez, testujemy różne lokale. Ważne by był parkiet, nawet najmniejszy…

I do skrzyni wspomnień znowu wrzuciłam zapach kolejnej roztańczonej nocy….