Tęcza….

Słońce i deszcz bawią się ze mną w chowanego. Gdy tylko umyję jedno okno, zaraz zaczyna padać. I choć nie ulegam mani Wielkich Porządków, to jednak zima była dłuuuuga i nie sprzyjała „odgruzowaniu” domu na bieżąco ;). Więc narobiłam sobie zaległości…Ociepliło się i wieś się ożywiła, wyszedł naród spod swoich „zapiecków”. Jak jeden mąż wszyscy zabrali się za porządki: pucują okna, trzepią dywany, a kolorowe pranie tańczy na wietrze przymocowane do sznurków. Kobiety kopią, sadzą i sieją w ogródkach, a przy okazji oparte o płoty lub na poduszkach wychylone przez okno obserwują i komentują otoczenie. A przed sklepem młodzi i starzy mężczyźni z butelką piwa w ręku prowadzą dyskusje donikąd…Ot, taki przedświąteczny obrazek wsi…Ale któregoś dnia wyszła cudowna tęcza i już mniej były denerwujące krople od deszczu widoczne na umytych szybach…

Reklamy