Dziękuję…:*

Pisałam już o przyjaźni. Nie raz…O tym jaką jestem szczęściarą, że od najmłodszych lat mam te same bliskie mi osoby wokół siebie, a zbiegiem lat też i nowe. I choć nie zawsze jestem w stanie uchronić się od głupoty, złośliwości, zawiści, podłości i draństwa innych bardziej lub mniej obcych ludzi, to wiem, że moi Przyjaciele zawsze stoją przy mnie, by mnie bronić, wesprzeć, pomóc. Mnie i moich bliskich. Są zawsze …W ten wydłużony weekend był u mnie przyjaciel ze swoim synkiem i własnym ojcem oraz przyjaciółka z mężem. Pełna chata życzliwych, kochających i wspierających ludzi .Był śmiech i łzy…jak to w takich sytuacjach bywa…To są moi najbliżsi co znają mnie od lat .Ale gdzieś daleko, ktoś kto dzięki literkom składającym się w słowa i zdania stał mi się też bliski .Ktoś dodający mi otuchy, rozumiejący stan mojego ducha i tak mocno wspierający. Reagujący emocjonalnie wraz ze mną na smutek i radość…Bo siła przyjaźni, życzliwości nie zna granic, ani odległości…nie ma też poczucia czasu. I czasem wystarczą słowa płynące z ekranu lub słuchawki telefonu, by poczuć w sobie siłę i więź oraz to, że nie jest się osamotnionym w tym realnym życiu. I chciałabym podziękować losowi, że właśnie tak jest. I za to, że kiedyś trafiłam tu na blogi…czytając Was, odwiedzając Was, dostaje tyle emocji, radości, wzruszeń, dobrą radę i wsparcie…Spojrzenie na problem z innego punktu widzenia…DZIĘKUJĘ 🙂

Reklamy