Wyzyskiwany pracodawca?

Jako pracodawca poczułam się gorszym obywatelem naszego kraju. Właśnie zawiozłam na pocztę dość pokaźną miesięczną sumę za świadczenia do ZUS-u..Za nas i pracowników. A wczoraj dowiedziałam się, że mnie jako osobie współpracującej nie przysługuje opieka nad chorym dzieckiem…urlop wychowawczy też nie, choć ten mam nadzieję już nigdy nie będzie mi potrzebny. Mnie nie może zachorować dziecko, mieć wypadek…takiej opcji ZUS nie posiada…Więc czemu się tak dzieje?? Czyżby tam na górze ktoś postanowił, że według prawa jestem inną matką? Do niedawna nawet nie mogłam zachorować, krócej niż 30 dni, bo dopiero powyżej tej liczby łaskawie dostawałam świadczenia. To się zmieniło, choć o płatności w terminie mowy nie ma. Mąż, kiedy chorował w marcu dostał pieniądze w październiku…Jednak gdy płatnik się spóźni, choć o jeden dzień, to ma pozamiatane…
Bycie pracodawcą to nie jest życie usłane różami. Nie zamknę drzwi po 8 godzinach pracy i do następnego dnia mam czas dla domu i rodziny…Wolne weekendy ?…Wspólny urlop? …osiem lat temu…Mogłabym ponarzekać, ale po co?? Mam pracę i daję pracę, i to jest najważniejsze. Ale czasem mam wrażenie, że jestem wykorzystywana…A podobno w kapitalizmie wyzysk to domena pracodawcy 😉

Reklamy