Takie sobie myślenie…

Jadąc do mojego miasta, przejeżdżam przez urocze miasteczko położone nad jeziorem i otoczone lasami…Dzień był słoneczny, ciepły, więc choć to sobotnie, późne popołudnie, to zaobserwowałam sporo mężczyzn snujących się leniwie po alejce wzdłuż jeziora,  chodnikami pośród ulic,  wraz ze swoimi pociechami w wózkach lub dreptających przy nich. Również na skwerku w centrum miasteczka, na ławeczkach oprócz młodzieży, tatusiowie rozsiedli się z gazetami w ręku lub piwem…Uroczy widok zapewne…I tak sobie pomyślałam, że chciałabym wierzyć, że kobiety tych mężczyzn i matki tych dzieci w tym samym czasie poświęcają go tylko dla siebie…Są u kosmetyczki, fryzjera, lub czytają książkę, przeglądają prasę, a być może plotkują z koleżankami. Oddają się swojej pasji, hobby…Że wte słoneczne, ciepłe sobotnie popołudnie nie biegają ze ścierką i odkurzaczem po całym mieszkaniu, nie nastawiają kolejne pranie, nie sterczą przy desce do prasowania, nie myją w pocie czoła okien i podłóg…Lub nie stoją przy kuchni, mieszając i doprawiając zawzięcie…Że tak jak ich mężczyźni, po całym tygodniu pracy zawodowej maja chwilę dla siebie…A te niepracujące zawodowo i wychowujące pociechy, korzystają z wolnej chwili bez dzieci…
Tak sobie pomyślałam…