Pełny blask Księżyca…

Podziwiam dobre samopoczucie u niektórych…

Gdy z przekonaniem i z przyklejonym uśmiechem wypowiadają słowa, w które sami nie wierzą…

Podziwiam dobre samopoczucie tych, którzy żyją w obłudzie  z kłamstwem na ustach…

Podziwiam, bo ja sama je tracę, gdy przebywam wśród takich osób, gdy muszę ich wysłuchiwać…

I nie wiem, co bardziej wczoraj mnie zmroziło…czy ten zimny późny wieczór, czy pewna osoba, a raczej jej słowa…

Droga powrotna w pełnym blasku Księżyca…Jasna noc, zamiast rogalika duża kula, niepotrzebne były długie światła nawet, centralnie przed nami rozświetlał drogę do domu, cicha muzyka w tle…Gorący kubek herbaty z miodem…gorąca kąpiel…To wszystko powoli rozgrzało moje ciało…i duszę też 🙂