Małe tęsknoty…

Zazdroszczę mieszkańcom urokliwych miejsc w górach, nad morze czy w krainie jezior. Tu w Polsce czy w innych zakątkach świata. Cudnych klimatów, pięknych widoków na wyciągnięcie ręki…na co dzień…Moim marzeniem jest dom na plaży i nie dlatego, że lubię się opalać, bo jest akurat odwrotnie, ale by móc boso codziennie rano i wieczorem spacerować brzegiem morza, podziwiać wschody i zachody słońca, gdy stopy obmywa morska fala…Siedzieć na werandzie z książką w ręku…popijając kawę wpatrywać się w horyzont, słuchać szumu fal, obserwować zabawę mew…poczuć zapach…

Więc zazdroszczę…

Z drugiej jednak strony cieszy mnie fakt, że tu gdzie mieszkam mam blisko las, jeziora i spokój…i nudę…Jakże jednak cenną , bo wszelkie kataklizmy omijają nas szerokim łukiem.Bo cóż jest gradobicie, które niszczy plantacje ogórków rolnikowi w porównaniu z powodzią , tajfunem, huraganem…? Czym jest susza szkodliwa dla plonów w porównaniu z pożarami szalejącymi na świecie…? Z dala od terroryzmu i wszelkich katastrof, tylko media przypominają o brutalności tego świata…Więc niech już będzie ten spokój, niech będzie sielsko-anielsko, bo natura jest tu dla nas łaskawa i niech będzie wiejsko…bo tylko człowiek może ten spokój zburzyć…Choć ja i tak tęsknie za światłami miasta, a marzenia biegną w innym kierunku… doceniam to, co mam…

Przecież inni to mnie zazdroszczą 😉 tego miejsca na ziemi…