Przemijanie…

Obudziły mnie dziś promienie słoneczne, leniwie otworzyłam oczy. Przez okno w dachu wdzierało się ciepłe powietrze…czyżby lato wracało? Świadomość, że wakacje powoli się już kończą, nie nastraja optymistycznie. Za parę dni Tuśka będzie pakowała swoje rzeczy, by znowu przez 10 miesięcy być poza domem. Zrobi się cicho…już jest, bo zostali sami domownicy…Przyjdzie jesień, po niej zima…i znowu czas zatoczy koło i znowu z utęsknieniem będziemy wyczekiwać wiosny …Zostaną połapane jak barwne motyle te cudne chwile, które już są wspomnieniem …i kolorowe zdjęcia…kwiaty zasuszone. Zapachy lata w słojach i butelkach zakręcone…Jeszcze boso na tarasie piję poranną kawę, a już niedługo popołudniową będę pić opatulona w koc…Rozpalę w kominku, by ogrzać wspomnienia…
Jednak zanim to będzie, jeszcze patrzę w czyste błękitne niebo, mrużąc oczy prosto w słońce…ogrzewam się jego letnimi promieniami:)

Reklamy