Niemoc…

Z trudem otwieram oczy…
Ciężkie krople uderzają w okno dachowe…coraz intensywniej…Znowu dzień mnie budzi ponurym swym obliczem…a tak lubię, gdy promyk słońca wdziera się rankiem do sypialni…
Nie mam siły, ani ochoty wynurzyć się spod kołdry…Wyjść naprzeciw nowemu dniu…I ta cisza panująca w domu…taka rzadka od paru tygodni. Wprawdzie zagęszczenie na metr kwadratowy się trochę zmniejszyło (część tymczasowych domowników śpi w drugim domu), to tylko ranki są spokojne…Najchętniej zostałabym w łóżku, wsłuchując się w deszcz i czekając na słońce…
Jakaś niemoc mnie ogarnęła…
Zamykam oczy…
Czuję zapach kawy…coraz intensywniejszy…
Krzątaninę w kuchni…Zanim pomyślałam, już gorący kubek z tak dobrze znanym zapachem i smakiem był na wyciągnięcie ręki…
To nic, że lubię w letnie poranki pić na tarasie, to nic, że pogoda dziś mi to uniemożliwiła…To nic, że trochę ze mnie w ostatnich dniach powietrze uszło…Przejdzie, bo MUSI!
Pada …ale ja wiem, że znowu słońce wyjdzie :))).

Reklamy