Krzyk…

Słowa wyrzucone z szybkością karabinu maszynowego…

Potrzebne…niepotrzebne…?

Nie wiem…

Sen miał przynieść spokój i ukojenie.

Noc zapomnienie.

3.00 nad ranem…ból głowy i natarczywe bzyczenie komara nie pozwala spać…

A może to myśli kłębiące się w głowie…

Nie wiem.

Słyszę pianie koguta, powoli budzi się nowy dzień…Gdzieś w oddali szczekają psy, a ja usilnie próbuję zasnąć…

Nie myśleć…

4.50…daję za wygraną, zapalam światło i z butelką wody niegazowanej , pogryziona i zapuchniętymi oczami sięgam po jedną z książek…

Próbuję czytać…

Świeży powiew rześkiego powietrza wdziera się do sypialni…

Noc nie przyniosła spokoju…

Co przyniesie nowy dzień?…