Burzowo…

Nie pamiętam, kiedy burza mnie złapała w trasie…Zawsze gdzieś tam bezpieczna, tym razem drogą przemierzałam kolejne kilometry. Przyjaciółka zasugerowała powrót, ale przed nami sznur samochodów, za nami sznur …wszyscy bardzo powoli poruszali się, niektórzy stawali na poboczach…Tak lało, tak grzmiało i błyskało, że i ja w pewnym momencie zwątpiłam co robić. Jednak bałam się stanąć na drodze pełnej drzew po obu stronach…Z radia dochodziły niepokojące komunikaty…Jedziemy dalej– stwierdziłam, nadrabiając miną- w końcu byłaś u wróżki a ta wywróżyła ci dłuuugie życie 😉 Dotarłyśmy do celu…a burza za nami…ale my już byłyśmy bezpieczne przy lampce czerwonego wina…

Reklamy

Shopping…

Odespałam…te wariacko-intensywne dni…Liczba ludzików w moim domu też już się zmniejszyła. Wczoraj pojechałyśmy uprawiać shopping 😉 na szczęście tylko w jednym wielkim centrum handlowym, gdzie obie z Przyjaciółką po dwóch godzinach opadłyśmy z sił i zaległyśmy w miękkich kanapach z poduchami w jednej z kawiarni, czekając cierpliwie jak dziewczyny się wyżyją na zakupach 😉 Dość długo to trwało, więc kalorii sobie dostarczyłyśmy w nadmiarze, obie lubiące ciasta i lody, nie żałowałyśmy sobie niczego, aż w końcu nasze żołądki odmówiły posłuszeństwa 😉 Widać, że wakacje, widać, że wyprzedaże, bo ludzi kręcących się, oglądających, kupujących mnóstwo…Mnie ten tłok przeszkadzał ;)..Moje obie panie mają prawo jazdy, córcia Przyjaciółki dopiero od roku (w Kanadzie już robią od 16 roku życia), ale ze strachem w oczach patrzyły. jak się jeździ po naszych ulicach. Choć moje miasto posiada sporo rond gwieździstych (jak Paryż ) i szerokich trzech pasmówek (przypominających Toronto );) i tak im się wydawało nieprzejezdne. Obie nigdy nie prowadziły samochodu z manualnymi biegami. Przyjaciółka jest już od emigracji na 6 wizycie w kraju, jeszcze nigdy nie odważyła się wsiąść za kółko …nawet po naszych wiejskich drogach…no chyba tym bardziej ;)Także zawsze ja robię za kierowcę…lub mój mąż. A wczoraj już padłam…ze zmęczenia i spałam 11 godzin…Ufff powoli dochodzę do siebie, a dopiero minął tydzień…;))

Nocne czuwanie…

Sekundy trwające wieczność….ciągnące się jak godziny…

Noc ..smsy nie dochodzą i włącza się poczta głosowa…

Przez dobre pół godziny żadnego kontaktu…

Tysiące myśli…bezsilność …strach…wściekłość

Kłębowisko emocji…

Ulga…

Dzwonią…

Dziewczyny zafundowały mi to gdy z ogniska spóźniły się  godzinę…

Sushi…suszi…;)

Czas spędzony beztrosko w ogrodzie wśród zieleni, kwiatów i czereśni na wyciągnięcie ręki. Dziewięć kobiet opalonych, uśmiechniętych i rozgadanych…o wszystkim. Na stole sushi i nauka co dla niektórych posługiwaniem się pałeczkami…Z każdym drinkiem szło albo lepiej …albo gorzej ;)Trzy z nas to singielki z odzysku, pozostałe w stałych węzłach;) Raczej bardziej niż mniej udanych…ale żadnej z nas w tym dniu nie brakowało męskiego ramienia…Pamiętam jak dzieci były małe i nasi mężowie spotykali się na męskich wypadach. Ja akurat nigdy nie miałam z tym problemu ale niektóre z nas tak…Jako młode mężatki i mamy zaganiane między pracą i domem nie bardzo akceptowały ten męski bez kobiet świat 😉 Teraz jest inaczej…potrzeba spotkania się tylko w swoim kobiecym towarzystwie powoduje zrozumienie i akceptacje, że nasi panowie też lubią pobyć tylko w swoim gronie. I tak jest od kilku lat…Dlatego po tak egzotycznym wieczorze;) mąż Przyjaciółki z pełnym zrozumieniem stwierdziwszy, że być może nas suszi 😉 zrobił nam śniadanko ze świeżutkich bułeczek z pachnącą aromatycznie kawą…

Pod naszym niebem…

Przyleciała, cała szczęśliwa, że znowu pod polskim niebem spędzi jakiś czas. Z nadbagażem, bo w końcu z sześciu walizek i 3-ech podręcznych zrobiło się osiem i jedna podręczna…nieźle co? Nieźle, bo sama nie wie, jak jej się udało nie zapłacić za nadbagaż. A ciężkie jak …jedna ważyła 44 kg, tj. więcej o 12 niż dopuszczają…no ale samolot jak widać dał radę ;))…Od wczoraj nastrój szampańsko-wakacyjno- bąbelkowy, wiec dziś starsze dzieciaki robią obiad ;)) A my jutro już w trasę …Lecimy 😉 do jednej z Czarownic na oblewanie nowego domu…takie babskie spotkanie. I dwie moje Przyjaciółki razem ze mną…a trzecia niebawem dołączy…:))

Wszystkim życzę udanego weekendu :)))