Nowe okno na świat…

W pracy padł monitor…całkowicie odmówił posłuszeństwa.Chyba miał prawo…?, w końcu 10 lat służył bez żadnej awarii.Bez monitora komputer nie funkcjonuje, więc mąż pożyczył od kolegi.A ja powoli przygotowywałam go do kupna nowego płaskiego monitora.Wyszukałam odpowiednio tanią ofertę w makro i zaciągnęłam małżonka przed „jego” oblicze.Owszem spodobał mu się, ale stwierdził ,że do firmy mu taki nie potrzebny, więc ja z miną niewiniątka mówię,że w takim razie kupimy do domu, a domowy damy do pracy…No bo wiesz, taki monitor mniej prądu ciągnie i mniej szkodliwy jest dla oczu, a Misiek przecież nosi okulary-przekonuję-Zobacz Tuśce we wrześniu kupiliśmy tej samej marki i mniejszy o kilkaset złotych droższy..więc?…Zgodził się..uff…Gdy już mieliśmy owy przedmiot pożądania na wózku, ja cichutko mówię:Wiesz , jeszcze trzeba dokupić głośniki, bo stary monitor miał je wmontowane ,a ten nie ma. Wiedziałem…wiedziałem,że to tak będzie jak z ubraniem…zawsze do sukienki brakuje ci butów ,a do butów torebki…

Ale ja tak rzadko kupuje sukienki.

I całe szczęście- odpowiedział.

A ja teraz siedzę przed nowym monitorem i cieszę się jak diabli;))