Jadą…

Nadciągają posiłki…Wczoraj przyjechał tata z Tuśką

 -będzie wędził szynki

 Dziś przyjeżdza mama z ciocią i wujkiem i…dwoma suczkami ;))

– i dopiero zacznie się prawdziwe gotowanie….i młyn z psami ;)))

Na mojej głowie zostaną tylko ciasta, ale to pestka gdy ma się zaprzyjaźnioną piekarnie z wypiekiem tradycyjnym…palce lizać.

 Jaja już pomalowane, dom przystrojony…

          

 Na dworze już…10 stopni…to nic ,że pochmurno… Lipy za oknem już dostają pąki…

 Ech…życie…bywasz piękne…