Szpilki….

Moje pięknie cudne czarne szpilki…kosztujące majątek;))…będące uczestnikiem nie jednej przetańczonej nocy… będące świadkiem różnych uroczystych chwil…nigdy nieprzyprawiające mnie o ból stóp…a wprawiające mnie zawsze w dobry humor, ilekroć je miałam na nogach…Mają zdarte noski :(((( Obejrzałam je sobie dokładnie…z czułością…przywołując minione chwile…i żal mnie się zrobiło, że muszę się z nimi rozstać…Czas na kupno nowych…