Bum…

Przez moment zrobiło się gorąco…Ogrzewanie wyłączone, słoneczko przygrzewa, termometr w samochodzie wskazuje 19 stopni. Dziewiętnaście!!!…na zewnątrz!!!Szok…Słońce oślepia, chcę założyć okulary, które jeszcze przed chwilą miałam na głowie…macam ręką…Nie ma! Zdenerwowana szukam w torbie…i nagle bummm! Przyrżnęłam facetowi w tyłek….Matko jedyna pierwszy raz w życiu. Widzę kątem oka, że wysiada i ogląda swój kuper…tzn. samochodu, a ja nadal szukam gorączkowo okularów, coraz bardziej przerażona, że je zgubiłam. Zrobiło mnie się dopiero gorąco. Znalazłam…na tylnym siedzeniu, widocznie zsunęły mnie się jak wkładałam torbę. Ufff….Facet coś do mnie mówi, więc otwieram okno i słyszę, że jemu nic się nie stało…Uśmiecham się szeroko i przepraszam, sama nie wysiadam, bo i tak już się zrobił korek za nami. Dopiero pod domem obejrzałam sobie dokładnie…wgniecenie wielkości kulki od haka. Na mój gust nieduże. Zobaczymy jaki gust ma mój mąż. Jeszcze nie widział, choć go poinformowałam o stłuczce. Oczywiście od razu stwierdził, że za szybko jeżdżę. A figa z makiem, akurat jechałam wolno, nawet hamowałam bo zbliżałam się do ronda…Po prostu szukałam okularów…Ale tego mu nie powiedziałam. Nie zrozumiałby…;))