Teściowe…

Dziś podobno jest Dzień Teściowej…podobno, bo pierwszy raz słyszę o takim dniu. Zastanawiam się czy w ogóle ktoś go obchodzi, czy teściowe wiedzą, a synowe pamiętają?

Moje stosunki z teściową mogę dyplomatycznie nazwać jako poprawne. Nie jest to osoba, która ingeruje w nasze życie. Raczej pomaga niż przeszkadza. Jest przede wszystkim bardzo kochaną babcią, zapatrzoną w swoje wnuki…sztuk cztery. Dwie wnuczki od córki oraz wnuczkę i wnuka od syna. Jednak ja choć mam do niej szacunek, to nie pałam jakąś wielką miłością, bo jest osobą, z którą ciężko się rozmawia. Trzeba uważać na słowa wypowiadane, by nie być źle zrozumianym, bo wtedy obraza na całego. Wystarczy mieć inne spojrzenie na sprawę niż ona i konflikt gotowy. Z własnego domu, jako jedynaczka wyniosłam to, że mogę swoich rodziców a oni mnie, traktować jako partnerów do rozmów. Ciężko więc mnie się było przyzwyczaić do ważenia własnych słów, by nie wywoływać konfliktów. I te konflikty były…czasami aż iskry leciały. Moja córcia też już dostrzega to, że z babcią nie można porozmawiać, swobodnie wyrazić swoje poglądy…Często jest źle rozumiana i by załagodzić sprawę długo musi klarować babci o co jej chodziło. Więc woli już się nie odzywać. Moja teściowa po prostu lubi mieć rację. Będąc biegłą księgową, cenioną w swoim fachu, żyjącą w świecie uporządkowanych cyferek, próbuje podporządkować sobie nasze słowa. Trudne a wręcz niemożliwe byłoby się z nią zaprzyjaźnić. Nawet nie próbowałam…to nie ten typ. Hierarchia ważności musiała być zachowana. Zresztą ona nawet nie ma jakieś swojej bliskiej koleżanki, nie mówiąc już o przyjaciółce. Nikt nie wpada do niej na kawę czy herbatę. Ona do nikogo nie chodzi.Jest osobą bardzo oszczędną i skrupulatną, co w jej wydaniu bywa męczące. Ale tak naprawę nie mogę narzekać. Mogłam trafić gorzej. Na przykład tak jak moja Przyjaciółka, która z teściową się w ogóle nie odzywa bo solidaryzuje się z własnym mężem, który z własną matką ma konflikt. Robiąc przegląd po znajomych dochodzę do wniosku, że więcej konfliktów jest między teściowymi i synowymi niż teściowymi i zięciami. Więc może problem tkwi w synowych?? a może się mylę? Pewnie problem, który jest jak świat stary, leży po obu stronach…ale szala wagi przechyla się po stronie….no właśnie….???…. Może nie będę się wypowiadać, w końcu też będę teściową…zarówno dla zięcia jak i synowej…mam przynajmniej taka nadzieję;)))