Chciałabym…chciała…

Chciałabym, aby moja połówka był…kucharzem. Gotowałby pyszne obiadki…te tradycyjne i te bardziej wykwitne…a zapach aromatycznej woni unosiłby się po całym domu…

Chciałabym, żeby od czasu do czasu coś ugotował albo zrobił sam śniadanie…lub kolację…

Chciałabym, żeby miał choć jedną „popisową” potrawę, taką co tylko on i nikt więcej (w domyśle ja)…

Chciałabym, żeby choć raz wyjął z lodówki to, co przygotuję, podgrzał…i zjadł…a nie jak wracam po 2-3 dniach to nic nieruszone…i pies ma później …radochę…:D

Rozmarzyłam się…

A może ja zbyt dużo wymagam…????

7 myśli na temat “Chciałabym…chciała…

  1. Nie wymagasz za dużo……mężczyźni chyba są z natury leniwi……ja nie narzekam mój mąż ugotuje i upiecze wszystko…..mówi, że kuchnia go odpręża….tylko szkoda, że do niej rzadko zagląda…..Miłego weekendu.

    Polubienie

    1. Mój tylko za czasów akademickich robił sobie sam śniadanka i kolacje i czasem jak była z wizytą;-) mnie obsłużył…od tamtej pory unika kuchni jak tylko może…pozdrowionka weekendowe:-)))

      Polubienie

  2. Roksanko, chyba za dużo to nie wymagash, ale tacy są chyba faceci. Tego to ja tak serio nie wiem, bo ymmmm daleko mi nawet do sprawdzania. Wiem tylko, że moja mama widocznie miała szczęscie. Mój tato często gotował obiady-tzn jak kiedyś(dawno temu) mama pracowała, ale teraz jak jest odwrotnie to sam sobie czasem szykuje, chociaż z drugiej strony to mama nas rozpieszcza, tzn „podaje wsio pod pysk” i nam-swym dzieciom, i swemu mężowi. A może taka rola kobiet… A może trzeba sobie wychować męża?To moze zamiast marzyć pogadaj z Nim o tym…?

    Polubienie

    1. Najgorsze jest to,że nie wszyscy tacy są;-) i co mam wymienic na inny model????Pod tym względem wychowała go jego mama podtykając mu wszystko pod nos..był typowym niejadkiem…na usprawiedliwenie jego mam tylko to,że pracuje duuuużżo i o różnych porach…złości mnie najbardziej to ,że gdy mnie nie ma to nic ugotowanego sam z lodówki sobie nie weźmie…ale kanapki umie robić;-)))……..gdzie Cie mogę znaleźć???

      Polubienie

      1. Widzę, że znalazłaś…Mój „Orzeszek” jest skromniejszy, a przede wszystkim niedojrzały-tak jak jego właścicielka :PZ wymianą to nawet dobry pomysł 😛 hihi ale gdzie byś znalazła drugiego takiego, w którym byś się tak zakochała? i takiego, który umie przygotować kanapki-i to z pewnością- doskonałe, więc radzę nie wymieniać:PA co do podkładania pod nos- to mam coś wspólnego z Twoją połóweczką. Nigdy nie lubiłam jeść,więc rodzice również mi dogadzali w jedzeniu. (może nawet jestem rozpieszczona? 😀 ).

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s