Idę na bal…

W sobotę idę na bal…nie planowałam, bo już wcześniej założyłam, że ani w Sylwestra tym bardziej w karnawale nie pójdziemy na żadne bale. Poprzedni rok mogę nazwać roztańczonym rokiem, a że końcówka dała mi się we znaki i psychicznie i fizycznie to założyłam sobie, że trzeba odpocząć. Rozdzwoniły się jednak telefony i…no cóż, uległam… Więc dziś wyjazd do mojego rodzinnego miasta tylko prywatnie za kiecką. No i zaczął się problem. Tym razem postanowiłam kupić czarną, już dawno temu stwierdziłam, że jest to kolor bezpieczny, nierzucający się w oczy i nawet jeśli się pójdzie za jakiś czas na inną imprezę w tym samym towarzystwie to i tak jej nie zapamiętają…sukienki oczywiście. Nigdy, nigdy nie udało mi się takiej kupić. Zawsze była w innym kolorze, na tyle oryginalna i rzucająca się w oczy, że kończyło się na jednym wyjściu i ewentualnie cieszyłam się, jak któraś z koleżanek chciała pożyczyć… Dziś się zabezpieczyłam w postaci mojej przyjaciółki, która, gdy chciałam zmienić zdanie, usilnie i pieczołowicie wybijała mi to z głowy. W końcu po 3 godzinach łażenia w Galaxy, gdzie mojej psiapsiółce już pękała głowa i sucho miała w gardle od przypominania mi moich postanowień, stałam przed lustrem w sukni…która idealnie pasowała, była ładna i nawet cena z nóg nie powalała i…była czarna…no właśnie…czarna. Kolor ten w mojej garderobie pojawił się od niedawna. I to w ilościach znikomych bym powiedziała. Więc stałam w tej sukience dobre 15 minut, biadoląc z powodu koloru…Ekspedientka zlitowała się nad przyjaciółką i przyniosła jej krzesło, by z nóg nie padła…a ja widząc już gromy z jej oczu ciskające się w moją stronę …cichutko powiedziałam…ok biorę..Ulga…Przy płaceniu jeszcze raz zwątpiłam, bo nagle sobie przypomniałam, że każdą sukienkę na bale kupowałam razem z mężem, a tu nie dość, że bez niego to…czarna. No ale nie wycofałam się i w końcu postanowienie sprzed kilku lat zrealizowałam. I dumna jestem, choć nóg to i ja nie czuję, kark mam obolały …nagimnastykowałam się nieźle przy przymierzaniu takich ilości sukien. Na ogół jestem osoba bardzo zdecydowaną, jeśli chodzi o wybór garderoby i nie zajmuje mi to zbyt wiele czasu…kupowanie. Ale dziś pobiłam wszelkie rekordy…w ilościach i w niezdecydowaniu…gdyby nie A …to pewnie znowu w mojej szafie wisiałaby suknia koloru….? Wy też w tej kwestii bywacie takie niezdecydowane?

6 myśli na temat “Idę na bal…

  1. …………nie nawidzę kupowania sobie ciuchów……..jestem osobą bardzo zdecydowaną i jeśli coś mi się nie rzuci od razu w oczy, to wracam do domu z niczym…..natomiast jak już, coś mi się podoba, to nigdy nie kupuje jednej sztuki…..zawsze 2-3 w innym kolorze i innym fasonie.Mam swoje ulubione sklepy. Takie zakupy najlepiej lubi mój mąż. Ostatnio chciałam kupić sobie bluzeczkę na Sywestra……..obeszliśmy chyba z 20 sklepów i nic nie przykuło mojej uwagi……mąż pokornie z miną grobową chodził za mną,………. w końcu w jednym jest ……o raju – mina mojego męża mówiła wszystko……..pełna euforia…… a na Sylwestra poszłam w starej sukience i bawiłam sie super………..Właśnie dziś wybieram się na zapupy z dziećmi, ale to im bedę kupować…uf……..pozdrawiam

    Polubienie

    1. > …………nie nawidzę kupowania sobie> ciuchów……..jestem osobą bardzo zdecydowaną i jeśli coś> mi się nie rzuci od razu w oczy, to wracam do domu z> niczym…..natomiast jak już, coś mi się podoba, to nigdy> nie kupuje jednej sztuki…..zawsze 2-3 w innym kolorze i> innym fasonie.Mam swoje ulubione sklepy. Takie zakupy> najlepiej lubi mój mąż. Ostatnio chciałam kupić sobie> bluzeczkę na Sywestra……..obeszliśmy chyba z 20 sklepów> i nic nie przykuło mojej uwagi……mąż pokornie z miną> grobową chodził za mną,………. w końcu w jednym jest> ……o raju – mina mojego męża mówiła> wszystko……..pełna euforia…… a na Sylwestra poszłam> w starej sukience i bawiłam sie super………..Właśnie> dziś wybieram się na zapupy z dziećmi, ale to im bedę> kupować…uf……..pozdrawiamZdecydowanie wolę kupować dzieciom,a sobie to tak przy okazji gdy coś mi się rzuci w oczy, nie lubie chodzić za czymś konkretnym bo wtedy jak na złość… „nic nie ma”. Nowa sukienka nie zagwarantuje dobrej zabawy, bo to ludzie tworzą atmosferę….pozdrawiam ciepło

      Polubienie

  2. Ja natomias uwielbiam ciucholandy mnustwo pięknych i orginalnych rzeczy tam kupiłam za grosze to dylemat wtedy żaden. Natomiast w sklepie też pewnie bym analizowała za i przeciw przy większej sumie.Z kolorami to u mnie jak u Piccasa mam okresy.

    Polubienie

  3. Witaj! ja tez nalezę do tych niezdecydowanych….i tez miałam niespodziewany bal sywestrowy i brak kiecki….Kupowałam dopiero 31/12 więc wyobraź sobie jak panikowałam.Pozdrawiam cieplutko :)Wera

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s