Zgubiona noc…?

No i się zaczął…dobrze się zaczął …słoneczko już świeci drugi dzień i tak jakoś cieplej na duszy. Nie chcę robić podsumowań, bo i tak wiem ,że to był ciężki rok. Nie robię postanowień bo nigdy niczego nie planuję, wiem, że życie pisze swoje scenariusze …czasami wbrew naszym oczekiwaniom. Jedno tylko sobie postanowiłam…pierwszy i ostatni raz tak spędzam Sylwestra…Opadliśmy z sił i nie skorzystaliśmy z żadnego z zaproszeń…uciekła mi ta noc…całkiem…nie przywitałam Nowego Roku nawet symbolicznie…dziwne uczucie…Ostatni dzień Starego Roku…eh …pomyślałam jaki rok takie jego zakończenie…smutne. Były już bale, prywatki…teraz samotność we dwoje…

W sobotę nadrobiliśmy towarzyskie zaległości…był szampan…były tańce…ale przecież nie o to chodzi…
…???…

Reklamy